Zioła w leczeniu boreliozy

Wielu z Was czytało i słyszało o boreliozie, niebezpiecznej chorobie odkleszczowej. W związku z wakacyjnymi wyjazdami temat pojawia się nieustannie naszych rozmowach. Jak się zabezpieczyć? Jak działać w przypadku ukąszenia kleszcza? Czy da się wyleczyć chorobę?

Na te i inne pytania opowiada Arkadiusz Małek – właściciel firmy HerbaLyme, zielarz-fitoterapeuta.  

Arku, na początku wyjaśnijmy pojęcie fitoterapii, bo mam wrażenie, że nie wszystkim jest ono znane, w przeciwieństwie do przeżywającego dziś swój renesans ziołolecznictwa?

Według współczesnej definicji fitoterapia jest nauką medyczną, zajmującą się zastosowaniem, w terapii i profilaktyce, środków leczniczych pochodzenia roślinnego, to jest surowców zielarskich lub substancji aktywnych farmakologicznie, otrzymywanych z roślin, w tym wyciągów standaryzowanych o określonej zawartości związków czynnych.

Współczesna fitoterapia ma trzy źródła:

– tradycyjną medycynę narodową i ziołolecznictwo ludowe, etnobotanikę i farmakognozję

– doświadczalną biologię molekularną, fitochemię, biochemię, farmakologię i toksykologię

– farmakologię i farmakokinetykę kliniczną.

Czu uważasz, że zioła i grzyby są alternatywą dla tradycyjnego leczenia czy też jesteś raczej zwolennikiem traktowania ich jako uzupełnienia dla medycyny konwencjonalnej?

Terapie za pomocą naturalnych produktów, jakimi są zioła i grzyby, są alternatywą w stosunku do medycyny konwencjonalnej nazywanej medycyną „akademicką” jak również mogą wspierać i uzupełniać leczenie środkami farmakologicznymi, wzajemnie tworząc bardzo silną broń do walki z różnymi patogenami wywołującymi stany chorobowe. Trzeba jednakże wiedzieć, że fitoterapia stanowi niewyobrażalną broń w walce z czynnikami chorobotwórczymi, z którymi medycyna akademicka nie jest w stanie sobie poradzić. Do ziół  w rozumieniu szerokim  możemy zaliczyć rośliny i grzyby działające leczniczo na organizm ludzki, które mają ogromną siłę działania. Wiele z surowców zielarskich ma bardzo szeroki zakres działania, potrafi niszczyć: bakterie, wirusy, pierwotniaki i pasożyty, a równocześnie wpływa na układ immunologiczny modelując, pobudzając go, bądź działać immunosupresyjnie względem odpowiedzi humoralnej i komórkowej naszego układu odpornościowego.

Nie ma obecnie leków, które miały by tak szeroki wachlarz działania.  Zioła są niebezpieczne w rękach osób nie do końca znających ich właściwości. Natomiast są silną bronią wykorzystywaną przez osoby wyspecjalizowane do walki z wymienionymi patogenami. Bardzo ważne jest również dawkowanie, gdyż w zbyt dużych dawkach lub za długo przyjmowane mogą być toksyczne dla człowieka lub nawet śmiertelne. Oczywiście są produkty zielarskie bezpieczne dla organizmu, które możemy stosować bez obawy przez długi czas. Natomiast do walki z „nieuleczalnymi” chorobami   potrzebne są zioła czy grzyby, które mają bardzo silne działanie wobec tych patogenów, z którymi nowoczesna farmacja nie jest w stanie sobie poradzić.

Na czym polega Twoja praca? Z jakimi dolegliwościami zgłaszają się do Ciebie pacjenci?

Zacznijmy od początku. Najpierw pozyskuje surowce zielarskie: wspólnie z żoną zbieramy te  rosnące w naszym kraju; zamawiamy zioła niespotykane u nas, a występujące w odległych rejonach naszego świata. Są to produkty stosowane w Medycynie Chińskiej, Ajurwerdzie, zioła rosnące w  Ameryce Południowej i Północnej, bardzo silne zioła afrykańskie oraz  rosnące w Tybecie. Po zdobyciu odpowiedniego surowca najczęściej wykonuje z niego nalewkę alkoholową o odpowiednim stężeniu. Maceracja danego wyrobu trwa kilka tygodni, a alkohol o odpowiedniej wartości procentowej ekstrahuje najwięcej substancji aktywnych danego zioła. Jeżeli chodzi o grzyby to proces jest bardziej złożony. Proces pozyskiwania substancji aktywnych np. z Soplówki jeżowatej (Hericjum erinaceum) trwa minimum 4 tygodnie i obejmuje kilka etapów ekstrakcji.

Kolejnym etapem mojej pracy jest dobranie odpowiednich surowców zielarskich do stanu zdrowia osoby szukającej pomocy i łączenie ich w odpowiednie protokoły ziołowe.

Przejdźmy do meritum. Wiem, że specjalizujesz się w pomocy w leczeniu boreliozy. Możesz opowiedzieć, na co powinniśmy zwrócić uwagę teraz, kiedy o ugryzienie kleszcza najłatwiej? Co powinno nas niepokoić, gdy dojdzie już do zatrucia organizmu toksynami? A może doradzisz nam, jak się zabezpieczyć przed toksynami wydzielanymi przez te pajęczaki?

Niektórzy twierdzą, że jest to bardzo modny obecnie temat. Ci, którzy lekceważą tą chorobę są w ogromnym błędzie. Na dzień dzisiejszy 80-90% moich pacjentów boryka się od lat z tą chorobą. Nie są w stanie normalnie funkcjonować. Są to osoby, które przeszły różne możliwe sposoby leczenia tj.: długotrwałą antybiotykoterapię według procedur ILADS (mam pacjentów, którzy przez nawet 4 lata brali bez przerwy od kilku do kilkunastu tabletek antybiotyków dziennie), hipertermie, terapie SOT,  biorezonans, ozonoterapie, homeopatie itd. Przy boreliozie trzeba pamiętać, że nie ma na świecie dwóch ludzi cierpiących na ta samą chorobę, a sposób leczenia trzeba dopierać indywidualnie. Jednemu pomogą antybiotyki, innemu np. homeopatia. Każda z wymienionych metod leczenia nie będzie u wszystkich skuteczna. Zioła moim zdaniem mają najszerszy zakres działania.

Borelioza jest nazwą bardzo uproszczoną, która sugeruje, że jesteśmy zakażeni tylko bakterią Borelli. Natomiast ludzie cierpiący na tą chorobę mają multiinfekcję i posiadają mnóstwo różnych bakterii, wirusów, pierwotniaków, pasożytów. Wszystko zależy od tego, jakim koktajlem zostaniemy zarażeni. Oczywiście kluczem jest tutaj nasz układ immunologiczny. Są ludzie, którzy są bezobjawowymi nosicielami i są tacy, którzy po jednym ugryzieniu mają całe spektrum objawów, włącznie z uszkodzeniem układu nerwowego, ruchowego, skórnego i autoagresją. Oczywiście nie można dyskredytować żadnej z wymienionych metod leczenia, gdyż naprawdę są one pomocne dla wielu osób, ale są tacy, którym pomimo długoletniego leczenia nic nie pomogło,  wtedy produkty pochodzenia naturalnego mogą być kluczem ku drodze do zdrowia.

Teraz kilka bardzo ważnych rzeczy. Bakteria borelli jest inicjatorem wielu poważnych chorób. Po zainfekowaniu , a więc ugryzieniu przez nosiciela, którym może być  pajęczak lub   owad żywiący się krwią, mamy wtedy 48 godzin aby podać skutecznie antybiotyk, jest to okres po którym bakteria borelli przeobraża się w następne formy przetrwalnikowe: L- formę, cystę, i w końcu w zamyka się z pozostałymi patogenami w biofilm. Wtedy antybiotyk już tak dobrze nie zadziała. Podstawowe antybiotyki przeciwbakteryjne działają tylko na formę krętka, która posiada błonę komórkową i jest całkowicie do wyleczenia. Później, gdy bakterie przeobrażą się i są już nie widoczne dla związków aktywnych antybiotyku, a więc nieposiadające błony komórkowej, szansa na całkowite wyleczenie spada. Zioła potrafią działać na wszystkie formy przetrwalnikowe bakterii.  Bakteria boreliozy jest gram dodatnia, natomiast podczas ugryzienia dochodzi również do zarażenia bakteriami gram ujemnymi, które mają podwójną błonę komórkową i tu jest następny wielki problem. Są jednakże zioła, które działają na wszystkie te rodzaje bakterii.

Pamiętajmy zatem o zadbaniu i zabezpieczeniu się odpowiednimi repelentami dostępnymi na rynku. Unikaniu wysokich traw, krzaków, zarośli, zakrywaniu nieosłoniętych części ciała oraz przeglądaniu się po każdorazowym pobyciu w takim miejscu. Jeżeli dojdzie do ugryzienia kleszcza pamiętajmy o natychmiastowym wyciągnięciu go z ciała. Im szybciej to zrobimy, tym mniejsze prawdopodobieństwo zarażenia.

Ponad dekadę temu Twojego syna ugryzł i zainfekował bakterią boreliozy kleszcz. Wiem, że standardowe leczenie w jego przypadku okazało się nieskuteczne i po siedmiu latach pojawiły się uciążliwe dolegliwości. Jakiego rodzaju?

Zgadza się, niestety syn po ugryzieniu kleszcza otrzymał za późno pomoc i leczenie trwało za krótko. Miał podany antybiotyk po dwóch tygodniach od ugryzienia w momencie pojawienia się rumienia wędrującego. Razem z żoną byliśmy spokojni i pewni, że udało się wygrać z chorobą. Borelioza została tylko uśpiona i po siedmiu latach zaczęły wychodzić objawy.  Chodziliśmy od lekarza do lekarza, syn leżał w różnych szpitalach  i żaden ze „specjalistów medycyny” nie był w stanie zdiagnozować syna, który nie był już w stanie funkcjonować, przestał chodzić, a ból był niewyobrażalny i sprawiał, że wył po nocach, prosząc o amputację kończyn. Dopiero znajomy, który sam chorował na boreliozę nas pokierował do odpowiedniego lekarza. Ja od tego momentu zacząłem się edukować w dziedzinie fitoterapii boreliozy.

Syn przez 2,5 roku przyjmował ogromne ilości antybiotyków. Cały czas brał antybiotyki z 3 różnych grup od 8-12 tabletek dziennie i kilkadziesiąt tabletek różnych  suplementów dziennie plus restrykcyjna dieta przeciwgrzybiczna.

To uratowało mu życie, ale go nie wyleczyło. Jego układ immunologiczny został silnie zaburzony i żaden specjalista w Polsce nie był w stanie nam pomóc. Dopiero zioła, które wyciszyły mu autoagresję i zabijały stopniowo to, co pozostało, dały wymierne efekty. Dzisiaj możemy powiedzieć, że holistyczne podejście do jego choroby pozwoliło mu wyjść z prawdziwej męki.

Wyczytałam, że diagnostyka syna trwająca dwa lata nie przynosiła żadnej poprawy. Czy to właśnie wtedy zainteresowałeś się medycyną naturalną?

Zgadza się, zmarnowaliśmy 2 lata, szukając odpowiedniej diagnostyki, a od razu można było włączyć leczenie i zaoszczędzić wiele cierpienia synowi. Za każdym razem podczas wizyty lekarskiej mówiliśmy o rumieniu wędrującym, który jest stu procentowym potwierdzeniem zakażenia, każdy ze specjalistów niestety to lekceważył, ponieważ podstawowe testy serologiczne wychodziły ujemne, a niestety przy przewlekłej boreliozie jest to częstym zjawiskiem. Dopiero po tak długich poszukiwaniach trafiliśmy na lekarza, który potwierdził nasze przypuszczenia i rozpoczął leczenie według standardów ILADS.

Po pewnym czasie leczenie to się zatrzymało i nie przynosiło już pożądanych efektów. Wtedy zastosowałem swoją pionierską terapię ziołami. Po przestudiowaniu setek, a nawet tysięcy godzin poświęconych naturalnemu leczeniu różnych infekcji zastosowałem swoją terapię. Dodam tylko, że żaden lekarz nie był w stanie nam już wtedy pomóc. Po ośmiu miesiącach zaczęło się poprawiać, syn czuł się coraz lepiej i udało się pomału zapanować nad chorobą, która w tym momencie jak jest już rozsiana, jest nieuleczalna. Teraz mamy chorobę pod kontrolą, ale musimy pamiętać, że do końca życia trzeba nad nią panować. Oczywiście antybiotyki pomogły synowi pozbyć się najgorszych objawów i pokazało mu to przysłowiowe światełko w tunelu.

Dziś Twój syn, wielokrotny medalista Mistrzostw Polski i brązowy medalista Pucharu Świata w Ju-Jitsu żyje „normalnie”, uprawia sport, osiąga sukcesy. Choroba jaką jest borelioza nie jest uleczalna. Jaki jest zatem klucz do poprawy jego zdrowia? Co poradziłbyś osobom, których bliskich dotknął podobny problem?

Kluczem jest nasz układ immunologiczny.

Po ugryzieniu enzymy wydzielane przez pajęczaki czy owady wyłączają naszą odporność komórkową i dochodzi do przenikania patogenów do wnętrza komórki, wtedy trzeba zastosować zioła aktywujące cytokiny prozapalne, które pobudzają komórki odpornościowe do  niszczenia  patogenów. W fazie przewlekłej, gdzie  dochodzi do burzy cytokin, a więc nadmiernego pobudzenia układu odpornościowego, który niszczy nasze zdrowe komórki, odwracając uwagę od rzeczywistego problemu, musimy z kolei hamować podniesione cytokiny oraz równocześnie zabijać bakterie, wirusy i inne patogeny odpowiedzialne za ten stan rzeczy.

Temat jest bardzo szeroki i nie da się tego  tak łatwo i szybko wyjaśnić, ale myślę, że udało mi się zaczepić o istotę rzeczy i z grubsza wyjaśnić niebezpieczeństwo, z jakim możemy się spotkać.

Jeśli podejrzewacie u siebie, a może chorujecie na boreliozę, borykacie się podobnymi problemami, co syn Arkadiusza Małka – zachęcamy Was do kontaktu z naszym specjalistą.

https://www.facebook.com/HerbaLymepl-terapie-zio%C5%82owe-fitoterapia-102284518303366/

lub pod numerem telefonu: 660 588 462 Arkadiusz Małek

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj