Rytm dnia niemowlaka… i matki

Wszystko ma swój czas,

i jest wyznaczona godzina

na wszystkie sprawy pod niebem:

2 Jest czas rodzenia i czas umierania,

czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,

3 czas zabijania i czas leczenia,

czas burzenia i czas budowania,

4 czas płaczu i czas śmiechu,

czas zawodzenia i czas pląsów,

5 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,

czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,

6 czas szukania i czas tracenia,

czas zachowania i czas wyrzucania,

7 czas rozdzierania i czas zszywania,

czas milczenia i czas mówienia,

8 czas miłowania i czas nienawiści,

czas wojny i czas pokoju.

9 Cóż przyjdzie pracującemu

z trudu, jaki sobie zadaje?

10 Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi,

by się nią trudzili.

11 Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie,

dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata,

tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł,

jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.

12 Poznałem, że dla niego nic lepszego,

niż cieszyć się i o to dbać,

by szczęścia zaznać w swym życiu.

frag. Księgi Koheleta

Ten fragment Księgi Koheleta towarzyszy mi od kilku dni, może nawet tygodnia. Bynajmniej nie dlatego, że stałam się bardziej bogobojna…

Odkąd zostałam matką, moje życie przypomina kalendarz z wypełnionymi po brzegi stronami – co, gdzie, kiedy, z kim. Ba, nie tylko przypomina, ono jest kalendarzem z sumiennie prowadzonymi zapiskami, bez zerknięcia do których nie umówię kolejnego spotkania nawet z koleżanką na kawę. Kupa – była, karmienie – było, jak długo trwało, ile zmoczonych pieluch na dobę, ile mililitrów mleka/zupki/wody? Do tego dochodzą pory śniadania, drugiego śniadania, przekąsek, obiadu, podwieczorku, kolacji. I setki pytań do:

  • A czy była woda do picia w zasięgu ręki? Może za mało wypił/a w ciągu dnia?
  • Sok o tej porze? Przecież zaraz obiad! Przez to nic nie zje.
  • Kiedy go przewijałeś?
  • Dałeś mu coś jeść?
  • Ile zjadł/a zupy?
  • Jak długo spał/a?”

A poza tym? Lista zakupów na cały tydzień, żeby móc zaplanować posiłki oraz przygotowywanie tychże w ściśle określonych porach. O ile dla mojej starszej córki posiłki mogłyby nie istnieć, o tyle dla syna są one istotne i dość głośno się o nie upomina o konkretnych porach. Nasz dzień wygląda tak:

6:00 – mamo, wstajemy!

ok. 7:00 – śniadanie synka, przygotowywanie śniadania do przedszkola dla córki

10:00 – drugie śniadanie, spacer, drzemka (nie moja, niestety)

12:00 – zupa

15:00 – drugie danie, wyprawa do przedszkola po córkę, zabawy na świeżym powietrzu

16:30 – podwieczorek

18:30 – kolacja

19:00 – kąpiel, zasypianie

W przerwach śpiewam, tańczę, recytuję, piorę, sprzątam i gotuję. Nudy nie ma, a chciałoby się, prawda?

Każdy dzień jest prawie taki sam, ale od rozkładu jazdy ciężko mi odejść. Jedyną odskocznią są weekendy, ale filary planu pozostają niezmienne.

Jeśli coś nam wypadnie, umówimy się ze znajomymi itp. zawsze godzinę dopasowujemy do naszych pociech i ich rytmu dnia. Do restauracji na obiad umawiamy się o godzinie posiłku dzieci. Gorzej jeśli znajomi także przychodzą z maluchami, bo każde mają inne pory jedzenia. Wszelkie wyjazdy także dostosowujemy do naszych berbeci, a trasę rozplanowujemy pod kątem miejsc, w których wygodnie będzie się nam zatrzymać i zjeść z maluchami. O wczasach nawet nie wspomnę.

Czy to ze mną jest coś nie tak? Jak wyglądają Wasze dni, plany wyjazdów? Wszędzie głoszą, że czytelny rozkład dnia, powtarzalność dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa, ale czy nie zniewalają rodziców? Może jestem przewrażliwiona, może nad wieloma aspektami pragnę mieć kontrolę, nie wiem. Niby wszystko robię dla dobra dzieci…

A na koniec złota myśl mojej mamy: „Kiedyś nikt tak się nie przejmował i żyjecie.” Kurtyna!


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Nauczycielka języka polskiego w jednej z krakowskich szkół podstawowych. Szczęśliwa żona i mama trzyletniej Anieli oraz rocznego Kajetana. Pasjonatka aranżacji wnętrz w stylu skandynawskim stale zmieniająca wystrój swego domu. Wielbicielka podróży, literatury, filmu oraz szybkich samochodów. Kocia mama wrażliwa na los bezdomnych zwierząt. A także miłośniczka zdrowego jedzenia stale ukrywająca się przed dziećmi z kostką czekolady w ustach.

Dyskusja2 komentarze

  1. Ja się mogę wypowiedzieć z punktu widzenia osoby, która stosowała (i nadal stosuje) dwie dosyć skrajne metody na trójce dzieci: przy bliźniakach raczej trzymałam się rytmu dnia, nie tak dokładnie i skrupulatnie jak opisała to Gabi, ale wyznaczone pory spania, jedzenia, itd. były. Teraz przy córeczce nie mam pojęcia co to jest rytm dnia – choć nasz każdy dzień wygląda tak bardzo podobnie, to jednak czasowo (godzinowo) inaczej – głównie dlatego, że mamy rehabilitacje, basen, lekarzy różnej maści non-stop, ale o różnych porach. Do tego dochodzą potrzeby chłopców, ich powroty z przedszkola, treningi…. i córeczka musiała się do tego wszystkiego dostosować. Najmłodsze dziecko musi dostosować się do rodziny, a nie na odwrót. Mogę powiedzieć tak: wszystko zależy od dziecka bo jak się ma hajnida (high need baby), a takiego gangstera mam…, to jak się nie wyśpi o określonej porze, to żyć nie daje…. Ale z drugiej strony – im więcej luzu w tym całym macierzyństwie tym naprawdę jest przyjemniej! 🙂 A już na wyjazdach, wakacjach spróbujcie zapomnieć o tych wszystkich porach, a może się okazać, że dzieci sobie radzą lepiej, niż Wam się wydawało 😉

  2. Karina, potwierdzam, potwierdzam! ja mam identyczny układ: chłopaki bliźniaki i mała dziewczynka. Przy chłopakach dostawałam szału gdy np.nie poszli spać w czasie drzemki, bo to wszystko całkowicie rujnowało mój PLAN! teraz myśle, ze to głównie wynikało z tego, że bałam się ze jeśli nie włożę ich w jakieś „ramy” np. czasowe, to nie zapanuje nad nimi… z Małą sprawa wygląda zupełnie inaczej. Ja do końca nie wiem jakie ona ma drzemki w ciągu dnia i kiedy… i w sumie chyba wszyscy na tym wychodzimy dobrze, a juz ona najlepiej.. 🙂 widzę, że jest zmęczona, to kładę ją spać, jak jest głodna to ją karmię i nie zastanawiam się nad tym czy będzie przez to spała lepiej czy gorzej w nocy lub czy zje obiadek czy nie… ALE to przychodzi z czasem to po pierwsze, a po drugie nie do wszystkich dzieci sie da zastosować, bo są różne… 🙂

Skomentuj

Ładowanie