Ubieranie bliźniąt – tak samo czy inaczej?

Jedną z bardziej kontrowersyjnych kwestii dotyczących bliźniąt jest dylemat: ubierać tak samo czy wręcz odwrotnie. Nigdy nie miałam co do tego wątpliwości. Moje córki to dwa odrębne byty. Wiedziałam to już w ciąży. Jedna z nich rozpanoszyła się niczym królowa w moim brzuchu, zaś druga została zmuszona do zajęcia pozostawionej jej bardzo małej przestrzeni. Jedna z uporem maniaka kopała mnie, gdy tylko położyłam się na niewłaściwym, tj. zajętym przez nią, boku. Druga znosiła niewygody bezszelestnie.

Po narodzinach widać było zewnętrzne różnice: jedna ważyła 3150g, druga 2950g – jednak budowę miały totalnie różną. I włosy, i oczy, i noski. Z każdym dniem przekonywałam się/ przekonuję się, że są zupełnie różne. Lubią inne potrawy, wybierają inne zabawki, reagują diametralnie różnie.
Dlaczego zatem miałabym ubierać je jednakowo? Tylko dlatego, że to słodki obrazek? Żeby wzbudzać zachwyt starszych pań na ulicy? Mało przekonująca argumentacja.

Ale, ale… przecież, gdybyście przejrzeli nasz rodzinny album, szybko okazałabym się gołosłowna. W Święta Bożego Narodzenia dziewczyny ubrane w identyczne sukienki z czerwoną kokardą, buciki też jakby bardzo podobne, te same stroje na chrzest i czapki na głowie jesienią.

No cóż, jak każda młoda mama zdołała się przekonać, jednym z chętniej kupowanych prezentów z okazji narodzin dziecka są ciuszki. W związku z tym, że jestem osobą dość towarzyską, mam sporo znajomych. Każdy z nich odwiedził mnie, gdy dziewczynki pojawiły się na świecie. Otrzymałam zatem baaardzo dużo podwójnych zestawów: body, sukieneczek, opasek, bluzeczek, śpiochów itd.Jako, że ubranka dla dzieci są drogie, a te, których posiadaczami się staliśmy były śliczne i dobrej jakości – postanowiłam najzwyczajniej w świecie ich użyć. Czasem jednocześnie, żeby sprawić radość osobie, która nas obdarowała.

Kategoria znajomych, to jednak krótki temat, ale są osoby, którym za nic nie przetłumaczysz, że: indywidualizm, kształtowanie własnej tożsamości, że poczucie odrębności… Osoby te nazywają się Babciami. Babcie to bowiem zupełnie inna liga. Mają własną wizję wychowania, własne zasady i własny pomysł na „małe księżniczki” (książęta), które (którzy) pojawiły (pojawili) się w rodzinie.

To nic, że prosisz, delikatnie sugerujesz, dyskretnie podpowiadasz. One są jak Iron Man – niezniszczalne w swym dążeniu do celu. Jak grochem o ścianę. Mało tego – natychmiast chcą widzieć efekty. W tym wypadku ubrane w falbaniaste, bufiaste, koniecznie różowe i oczywiście IDENTYCZNE sukienki czy zestawy bliźniaczki. Na temat kolorów dla dziewczynek preferowanych przez mamę i tych preferowanych przez babcie – spuszczę zasłonę milczenia, gdyż musiałabym użyć słów uznawanych powszechnie za obraźliwe.

Chcąc zachować poprawne relacje z teściową, a tym bardziej własną matką – ubieram od czasu do czasu dziewczynki w identyczne zestawy – prezenty od zakochanych w nich babć.

Skąd jednak wiem, że noszenie różnych ubranek przez bliźnięta to lepsze rozwiązanie? A, jakoś tak na chłopski rozum:

1. Wiele z nas, nie mówiąc już o celebrytkach, ma za sobą sytuację, w której przychodzi na imprezę/ spotkanie służbowe/ opłatek w pracy/ bal sylwestrowy – i z trwogą zauważa, że kreacja, którą ma na sobie, została perfidnie zdublowana przez tę jędzę z naprzeciwka/ z konkurencji/ innego działu/ ze stolika obok. Najpierw pojawiają się rumieńce, a potem – niezdrowa konkurencja: „Moje nogi zdecydowanie lepiej wyglądają przy tym rozcięciu, ale (cholera) jej cycki wygrywają bezkonkurencyjnie!” Czy naprawdę chciałabyś, żeby Twoje dziecko czuło się tak każdego dnia i było zmuszone do ciągłej rywalizacji?

2. Nie znam się na tym za dobrze, ale wiem, że istnieje coś takiego jak typy urody: wiosna, lato, jesień zima itp. Itd. Jednemu/ jednej z nas do cery, koloru oczu, struktury i koloru włosów pasować będzie czerwona bluzka, innemu biała. Czujemy się lepiej w ciepłych tudzież chłodnych barwach, paskach albo gładkich ubraniach, tiulach lub kaszmirze. Oczywiście punkt ten odnosi się głównie do bliźniąt dwujajowych. Nie krzywdźmy bladej blondyneczki białą tuniczką tylko dlatego, że jej ciemnookiej i ciemnowłosej siostrze w niej do twarzy!

3. Każdy z nas chce czuć się indywidualistą. Nie na darmo tak miło usłyszeć: „Jesteś wyjątkowy! Jedyny w swoim rodzaju”. Jeśli od małego nosisz te same ciuchy, co osoba obok – od razu rośniesz w przekonaniu, że wyjątkowy nie jesteś. Bo obok masz swojego klona. A jak wiemy, „Atak klonów” wychodzi dobrze tylko na ekranie.

4. Nikt nie lubi być mylony z kimś innym. Jeśli słyszę: „ jesteś podobna do….” albo „kojarzysz mi się z …” Hę? Ja to ja, to jasne jak dwa razy dwa – nie chcę być do nikogo podobna nawet do Angeliny Jolie ani Miss Universe – i chcę się kojarzyć tylko z tym, co sama zrobiłam/powiedziałam/osiągnęłam. Bliźnięta i tak mają trudniej na starcie. Pytania: „to Zuza czy Julka?” „Która wcześniej zaczęła raczkować? „ Jak je rozróżniasz?” nie ułatwiają życia. Ten sam strój tylko pogarsza sprawę.

5. Długo pracujemy nad swoim wyglądem. Chcemy usłyszeć: „Masz świetny styl”, „Wspaniały gust”. Wiadomo – trudno oczekiwać od niemowlaka, aby puszczony na czworakach w babyshopie przyniósł stylówkę na każdy dzień tygodnia. Nie przeszkadza to jednak w kształtowaniu od małego postawy, w której każdy indywidualnie tworzy, a potem dopracowuje swój własny niepowtarzalny styl.

6. Co jednak najbardziej przekonujące, to opinia samych zainteresowanych. Z rozmowy z bliźniaczkami z rodziny mojego M., które właśnie skończyły 16 lat, jasno wynika: są tak znudzone, zmęczone, sfrustrowane, wkur*** myleniem ich i wrzucaniem do jednego worka, że zafarbowały włosy na dwa skrajnie różne kolory, by znaleźć gdzieś to swoje „ja”, co jest trudne, gdy patrzysz przez tyle godzin, dni, miesięcy i lat w swoje lustrzane odbicie. Inny strój to, na tym etapie, za mało.

Wydaje mi się, że poprzez tę rzucającą się w oczy zmianę krzyczą do wszystkich dookoła, a także do nas – rodziców małych jeszcze bliźniąt, które nie potrafią nam tego zakomunikować: Chcemy być sobą, chcemy być sobą wreszcie!


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków i wieloraczków? Zapraszamy na forum!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • W jakiejkolwiek innej sprawie – pisz również! Jesteśmy tu po to by porozmawiać, czasami ponarzekać, ale najczęściej się wspólnie pośmiać.
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja2 komentarze

  1. Ja mam to samo z moimi, tyle że jednojajowymi. Mają pełno identycznych zestawów od rodziny. Ale przecież można zakładać je na zmianę, każda dziewczynka w innym komplecie. Czytam książkę o bliźniakach napisaną przez psychologów dziecięcych, którzy są rodzicami bliźniąt. Piszą oni, że do 6. miesiąca ubieranie tak samo jest ok. Potem dzieci zaczynają kojarzyć, że nie są tą samą osobą i miesiąc czy dwa później rozpoznają się w lustrze. Żeby pomóc im zrozumieć że są kimś innym niż drugi bliźniak trzeba je inaczej ubierać. Droga do własnego ja u bliźniaków jest bardziej skomplikowana i dłuższa niż u pojedynczych bobasów.

    • Moje dziewczynki mają już 3 latka. Aktualnie nie ma mowy o tych samych zestawach. Każda ma swoje ulubione kolory, wzory, fasony. Problem rozwiązał się sam. Pozdrawiamy!!!

Skomentuj

Ładowanie