Bliźnięta w szkole – razem czy osobno?

Moje dziewczyny skończyły co prawda dopiero pięć lat, jednak coraz częściej myślę o wyborze szkoły dla nich. Co prawda żyjemy w czasach, w których obwód w dużej mierze decyduje o przynależności ucznia do danej placówki, jednak zdarzają się sytuacje, gdy rodzicowi udaje się wywalczyć miejsce w innej niż przyporządkowana szkole. Oprócz zwykłych dylematów każdej mamy dotyczącej wyboru szkoły podstawowej, mamy bliźniąt mają – jak zwykle – podwójny dylemat. Stają bowiem przed pytaniem: czy dzieci posłać do jednej placówki czy może dwóch różnych, a może wybrać tę samą, jednak dzieci umieścić w dwóch różnych klasach?

Problem ten nie omija także mnie. Sądzę, że im więcej opinii wysłucham, im więcej merytorycznych publikacji przeczytam, tym bardziej pewna swoich racji będę za dwa lata.

Rozważyć zatem trzeba wszelkie „za” i „przeciw” rozdzielenia dzieci oraz pozostawienia ich w jednej klasie.

ROZDZIELAMY!

Jakie argumenty podają doświadczeni bardziej ode mnie rodzice oraz mądre głowy tym, którzy zamierzają posłać bliźnięta do tej samej klasy?

Zacznijmy od podstawowego z nich:

Bliźnięta to nie jeden byt, lecz dwie osobne istoty, które – co prawda – od urodzenia przebywają niemal stale w swoim towarzystwie, jednak nauczyć się muszą funkcjonować oddzielnie, bo przecież rozstanie kiedyś w końcu nastąpi.

Im szybciej przekonają się, że bez siostry/ brata dają sobie tak samo radę, a może jest im trudniej, ale dać radę sobie i tak muszą, tym szybciej przygotują się do życia w pojedynkę. Ile bliźniąt, tyle rozmaitych problemów. Trzeba zatem ocenić, jakie relacje panują w Waszym domu.

Bo rozdzielenie dzieci w okresie szkolnym, dla wielu z nich oznacza po prostu długo wyczekiwaną wolność bez spojrzeń, wtrąceń, kontroli drugiego bliźniaka. Oznacza także rozwinięcie skrzydeł, pozbycie się bycia w cieniu, ukazanie swoich możliwości w pełni.

Kolejną sprawą, niezwykle istotną, są relacje rówieśnicze.

O ich roli pisałam już w osobnym tekście. Już teraz, na etapie przedszkola widzę, że grono znajomych jest jedno dla obu córek. Nie wiem do końca, która przejęła inicjatywę, która zbudowała więź z dwiema najlepszymi przyjaciółkami. O wszystkim mówią w pierwszej osobie liczby mnogiej.

W przypadku rozdzielenia, każda z córek miałaby okazję nauczyć się samodzielnie budowania własnych relacji, rozwiązywania konfliktów rówieśniczych. Wykluczamy w ten sposób niezdrową rywalizację o aprobatę innych uczniów, dominację siostry lub brata czy ból z powodu darzenia ich większą sympatią przez dzieci.

Pracuję w szkole od dwunastu lat i wiem doskonale, że nie każdy nauczyciel rozumie, że Kasia i Basia to dwoje ludzi, a Paweł i Michał mają zupełnie inne możliwości, traktując bliźnięta jako jeden byt i tak je nazywając. Frustrowało mnie to zawsze jako wychowawczynię bliźniąt, teraz irytuje jeszcze bardziej jako mamę bliźniaczek.

Rozdzielenie do innych klas powoduje, że grono pedagogiczne poznaje nasze dzieci jako oddzielne osoby, z oddzielnymi upodobaniami, predyspozycjami, zainteresowaniami i rozwija każde z nich jako odrębną jednostkę. W przypadku bliźniąt podobnych do siebie odchodzi jeszcze aspekt ich mylenia przez belfrów, co jest wyjątkowo krzywdzące i smutne.

Nic tak nie boli jak porównywanie nas do kogoś innego, kto jest lepszy w jakiejś dziedzinie, bardziej wysportowany, ma ładniejsze włosy czy może łatwiej nawiązuje nowe kontakty. W przypadku bliźniąt w jednej klasie, dochodzi do tych porównań nad wyraz często, choćby nie wiem, jak nauczyciel starał się tego nie robić, zawsze jeden bliźniak będzie po prostu lepszy z jego przedmiotu, a drugi słabszy.

Rozdzielenie dzieci do innych klas to jeszcze jedna ważna sprawa: podejmowanie własnych decyzji, nie oglądanie się na brata lub siostrę, skupienie na sobie i pozwolenie sobie na egocentryzm, którego się wcześniej nie doświadczało. To także decydowanie, o czym opowiedzieć rodzicom bez obawy, że i tak dowie się od drugiego bliźniaka, samodzielność i idąca za nią odpowiedzialność.

ZOSTAWIAMY RAZEM!

Skoro rozdzielenie dzieci do innych klas jest tak fantastyczne i przynosi tyle korzyści, to dlaczego tak wielu rodziców, a z mojego nauczycielskiego punktu widzenia popartego kilkunastoletnią pracą w zawodzie, większość rodziców decyduje się na wysłanie swoich bliźniąt do jednej klasy?

Przyczyny są banalnie proste i skupiają się głównie na samych rodzicach. O ileż łatwiej jest rozwiązywać te same zadania jednocześnie, chodzić na jedno zamiast dwóch zebrań w szkole, odwozić i przywozić dzieci o tej samej porze, przepytywać tego samego materiału, dowiadywać się o tym, co w szkole.

Ponadto są i inne korzyści. Robiąc coś nowego we dwoje jest po prostu raźniej i łatwiej. Nowe miejsce, nowi nauczyciele to niewątpliwy stres, dołożenie nowego w postaci rozdzielenia dzieci może być trudne, przynajmniej na początku.

Z bratem czy siostrą w jednej klasie czujemy się bezpieczniej, doświadczamy wsparcia.

I … to by było na tyle.

NA CO I JAK SIĘ ZDECYDOWAĆ?

Na to pytanie musicie odpowiedzieć już sami. Ja postanawiam baczniej niż zwykle przyglądać się moim pociechom, oceniać ich wzajemne relacje oraz relacje z innymi dziećmi, oceniać ich możliwości indywidualnego rozwoju.

Leniwa część mnie mówi: niech idą razem przynajmniej przez te kilka pierwszych lat, to znacznie uprości nam życie, biorąc pod uwagę, że dochodzą jeszcze zajęcia dodatkowe i napięty do granic grafik rodziców. Część mnie odpowiedzialna i zdroworozsądkowa mówi: rozdzielać. Dać im szansę poznać samych siebie, pobyć ze sobą kilka godzin dziennie bez własnego cienia towarzyszącego na każdym kroku i w niemal każdej chwili. Poczekamy, zobaczymy. Jeśli macie własne przemyślenia w tym temacie, będę bardzo wdzięczna za każdą sugestię, uwagę i doświadczenie.

Za nas wszystkich: multirodziców – trzymam mocno kciuki, by nasze wybory były słuszne, bo wpłyną znacznie na przyszłość naszych pociech i te pociechy, już dorosłe, kiedyś nam o nich przypomną.

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj