Naszą siłą jest to, że jest nas dwie!

Utalentowane wokalistki: Ewa i Katarzyna Goławskie, siostry bliźniaczki, które dały poznać się szerszemu gronu przez udział w programie X- Factor, opowiadają o swojej wyjątkowej relacji z okazji Ogólnopolskiego Dnia Bliźniąt.

Wasza debiutancka płyta SIOSTRY.SONET.POP, którą mam okazję słuchać zawsze, gdy samotnie przemieszczam się samochodem, jest dla mnie najlepszym dowodem Waszej ogromnej wrażliwości, ale też przejawem zupełnie odmiennego od panujących trendów podejścia do muzyki. Która z Was jest bardziej melancholijna?

Bardzo nam miło, że wrażliwość, którą poprzez muzykę staramy się nieść światu, jest zauważana. Dziś, żeby pozostać wiernym sobie, potrzeba według nas sporo wysiłku. Jest tyle zewnętrznych bodźców, tyle sztucznych przestrzeni do kreowania siebie, które łatwo potrafią zamazać albo przyćmić obraz mojej własnej twórczości, mojej osoby czy talentu.  Obydwie, jesteśmy jak to ładnie Pani nazwała – melancholijne. Obydwie- jednak na swój własny sposób. Potrafimy w najróżniejszych sytuacjach dać temu często zaskakujący dowód. Mimo, że natura nas obu jest radosna i stawia na radość życia, to w środku pozostaje nieodparta tęsknota.

Przy okazji nagrywania teledysku do piosenki Wiem to powiedziałyście, że dedykujecie tę piosenkę wszystkim, którzy potrafią wznosić oczy poza horyzont i tym, którzy mają swoje indywidualne pragnienia. Czy można mówić o indywidualności, kiedy siostra, wyglądająca niczym nasze lustrzane odbicie, towarzyszy nam na w życiu prywatnym, ale też na ścieżce zawodowej? Czy można zachować siebie, kiedy ludzie często mylą Was z sobą?

Twierdząca odpowiedź, mamy nadzieję nie będzie zaskoczeniem. Każda z nas, jest indywidualną osobą, która mimo tego, że żyje w ścisłym prywatnym i zawodowym kontakcie z drugą siostrą, ma swoje przyzwyczajenia, marzenia i nawet swoje sprawy:)

Moje córki mają pięć lat i już irytuje je fakt, iż nauczycielki z przedszkola czy nowopoznane osoby mylą ich imiona, mówią o nich bliźniaczki. Każda walczy o postrzeganie jej jako jednostki wyjątkowej. Dodam, że zewnętrznie są zupełnie różne. Czy nie przeszkadza Wam podobne podejście? Często zmagacie się z sytuacjami, w których byłyście/ jesteście mylone?

To wspaniałe. Pani córki, z całą pewnością nie zdają sobie JESZCZE z tego sprawy, jaki wielki dar sprawili im rodzice i na to przyjdzie czas- ale póki co, to, że każda chce być postrzeganą jako wyjątkowa – to  normalne. Nas jako kilkuletnie dziewczynki też mylono niezliczoną ilość razy.  Teraz jest podobnie, bo świadomie z tym nie walczymy. Nie przeszkadza nam to, bo po prostu  nie znamy innej świadomości jak ta, w której obok jest zawsze druga osoba. Jesteśmy mylone, na uczelni, na scenie, na ulicy, przez telefon… uśmiechamy się tylko i dajemy często na to przyzwolenie, nie wyprowadzając z błędu.

Przeczytałam w jednej z rozmów z Wami, że uzupełniacie się wzajemnie, choć macie różne charaktery. Gdybyście miały wskazać cechy, które Was najbardziej różnią, byłyby to…

Kasia jest zdecydowania bardziej stanowcza i konsekwentna. Ewa za to wieloma rzeczami potrafi się po prostu nie przejmować. Nie traci czasu na zbyteczne analizowanie niektórych sytuacji i wychodzi na tym dużo zdrowiej. Jak to prawdziwe kobiety, które muszą każdą sytuację przemyśleć na 100 sposobów, Ewa bierze ten najprostszy, i z reguły najskuteczniejszy. To wzajemne uzupełnianie się charakterów bardzo pomaga nam w życiu zawodowym i nie tylko.

W takim razie odwróćmy kota ogona. Co Was łączy najmocniej?

Łączy nas silne przekonanie o tym, że mamy niesłychaną ilość rzeczy do zrobienia w przyszłości oraz świadomość, że szczęście nas nigdy nie opuszcza.

Nawiąże znów do prywatnego podwórka. Moje córki nieustannie się kłócą. Zastanawiam się, kiedy dostrzegą to, czego inni mogą im tylko pozazdrościć: siebie i więź, która typowa jest ponoć tylko dla bliźniąt. Wy dla odmiany: mieszkacie razem, razem nagrywacie, pracujecie, żeglujecie w wolnym czasie. Czy możecie mnie pocieszyć, mówiąc, że kiedyś nie byłyście aż tak zgrane i miłość do siostry rodziła się powoli? Zdarzały/ zdarzają się wam kłótnie?

Im jesteśmy starsze, doceniamy to silniej. Wypadki losowe czy niespodziewane wydarzenia pokazały nam tak naprawdę na kogo można liczyć i kto to nas rozumie najlepiej. Ponoć, aby para nieznajomych osób miała ta silną więź emocjonalną, musi się znać co najmniej 10 lat. My mamy taki bonus od początku. Oczywiście, że kłócimy się do tej pory, najczęściej o – racje, tylko bardzo szybko nam przechodzi. Czasem za szybko…

Zazdroszczę Waszej mamie, że udało się jej wychować dwie mądre i wspierające się kobiety. Nasi czytelnicy, zawsze pytają, jakich błędów nie popełniać, wychowując bliźnięta. Sądzę, że dorosłe bliźniaczki są najlepszym źródłem wiedzy w tym zakresie. O czym my, rodzice kilkuletnich bądź całkiem małych bliźniąt powinniśmy, Waszym zdaniem, pamiętać? Czego unikać?

U nas w rodzinnym domu, odkąd pamiętam, było ze strony rodziców silne zaufanie wobec nas i do tego, co robimy. Przekonanie, że odwagą, odpowiedzialnością i pracowitością osiągnie się cel. Brałyśmy przykład zawsze z rodziców, a oni tacy są. Małe dziecko chłonie jak gąbka wszystko, co się mówi i robi dookoła, więc my jako małe rozśpiewane dziewczynki, zawsze mówiłyśmy – a co mama by zrobiła?  Rodzice cieszą się, jak jesteśmy razem, bo są przyzwyczajeni do tego, że od zawsze tak było. Nawet teraz, kiedy czasem żeglujemy osobno pytają; – A Kasi/ Ewie nie będzie przykro? Nasza odpowiedź to – zaufanie i dobry przykład z góry.

Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że bliźnięta łączy szczególna więź? A może to tylko mit, a sami rodzice i ich sposób wychowania decyduje o rodzącej się między rodzeństwem więzi?

Kto ma brata bądź siostrę bliźniaczkę doskonale zna odpowiedź na to pytanie i pewnie tylko my sami jesteśmy w stanie to zrozumieć. Więź, która naszym zdaniem jest nierozerwalna, bierze swój początek pewnie jeszcze w czasach, jak byłyśmy w brzuchu mamy (ważnym aspektem jest to, że jesteśmy jednojajowe).  Dualne wyczucia, gesty, słowa w tej samej minucie to codzienność i nikogo z naszego kręgu to nie dziwi. Rodzice dodatkowo poprzez to, że dbali, abyśmy były raczej zawsze razem, przyczynili się do pogłębienia tej więzi.

Czy siostrze można powiedzieć o wszystkim? Są obszary, sprawy, które każda z Was zatrzymuje wyłącznie dla siebie? Czy siostra bliźniaczka jest pierwszą, z którą dzielicie smutki i radości? Czy może jednak jest to mama albo brat?

Prawie zawsze jest to siostra. Chyba że są to sprawy, z którymi z nikim, w ogóle nie chcemy się dzielić.

Konsekwentnie realizujecie swoje zawodowe plany. Nagrywacie, tworzycie, rozwijacie się i kształcicie. Nigdy nie ma między Wami rywalizacji?

Nawet rywalizacja może być przyjemna, gdy ludzie nie są do siebie wrogo nastawieni.  To, co gdzieś nas może czasami poróżnić, w miarę szybko nagle gdzieś ulatuje. I mówimy tu nie tylko o materialnych rzeczach, ale też ludziach, którzy chcieli wkroczyć między nas.  Rywalizacja jest zdrowa, ale na zawodach, w życiu raczej jej nie podlegamy.

Jakie są Wasze najbliższe plany? Słyszałam o angażu do jednego z warszawskich teatrów… Czy tam również będziecie pracowały razem?

Tak, oczywiście, scena to nasza praca i zawsze występujemy we dwie. Nowopowstający Teatr w Warszawie, to świetne miejsce do zaprezentowania autorskiego materiału, jednak obecna sytuacja zmusza nas do przeniesienia się na pole internetowe. Mamy nadzieję, że sytuacja dla wokalistów, aktorów itp. szybko się poprawi.

Mówimy o posiadaniu rodzeństwa niemal w samych superlatywach. Czy zatem jest coś, co jest wyjątkowo trudne, coś, co daje się we znaki, gdy ma się obok siebie swojego bliźniaka?

Oj tak, to jest poczucie, że „ona będzie i tak wiedzieć” albo to wyczuje, albo już przewidziała.  No i cały plan się nie uda. Dlatego wszelkie niespodzianki raczej się nie udają:(

Zdarzyła się Wam już dłuższa rozłąka? I czy wyobrażacie sobie dzień, w którym rozstajecie się na dobre? Zakładacie rodziny, budujecie dom w różnych miastach… widzicie się raz na jakiś czas…

(Chórem i donośnie) – NIE! Wierzymy, że nasz plan jest już gdzieś zapisany, a stopniowe wydarzenia spowodują, że wszelka rozłąka nie będzie bolesna. To my decydujemy z kim się spotykamy i komu pozwolimy zostać przy nas na resztę życia. Tylko obaj nasi mężowie będą musieli zaakceptować drugą siostrę, bez tego ani rusz!  W przyszłości widzę nas mieszkające przy jednej ulicy, w jakimś małym włoskim miasteczku, gdzie będzie blisko morze. Pracujemy ciągle nad połączeniem trzech najsilniejszych pasji tj; muzyki, żeglarstwa i Włoch.

Czego można Wam życzyć na etapie życia zawodowego i osobistego, na jakim teraz jesteście. I proszę, by każda z Was odpowiedziała za siebie…

Mnie proszę życzyć jeszcze więcej samozaparcia w codziennych sprawach i żebym nie przestała wątpić w moje małe pragnienia.

w Nowym Roku poproszę o nowe możliwości od losu odnośnie naszych pasji.

Jesteście najlepszym dowodem na to, że marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia. I życzę Wam, byście szły odważnie wybraną przez siebie drogą, nie zważając na kłody rzucane pod nogi.

Jesteśmy zdania, że wszystko jest jak powinno być, nawet, kiedy bardzo boli. Patrzymy z nadzieją za horyzont, za którym zawsze jest słońce. I choć wiele osób mówi: „ Wam jest łatwo się z wszystkiego cieszyć, bo jesteście we dwie”, to odpowiadamy – dokładnie tak! Dostałyśmy taki przywilej na całe życie! Życzymy wszystkim od Sióstr Goławskich: abyśmy mieli w sobie więcej uśmiechu dla najdrobniejszych spraw, i umieli się cieszyć z najprostszych rzeczy:)

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj