Niegrzeczne dzieci nie istnieją

W pewnym przedszkolu Pani czyta dzieciom książkę. Przedszkolaki, siedząc po turecku na dywanie, słuchają z uwagą, ale jeden chłopiec wciąż wierci się, macha rękami i nogami, tupie. Inni zaczynają zwracać na niego uwagę i nie mogą się skupić. W końcu chłopiec, obracając się w kółko trafia nogami koleżankę z grupy, która głośno krzyczy. Druga Pani wyprowadza go delikatnie z sali, a kiedy są w innym pomieszczeniu pyta go łagodnie: „Co takiego się dzieje, że trudno Ci wysiedzieć spokojnie?”

Po krótkiej rozmowie okazuje się, że to siedzenie w miejscu jest dla chłopca nudne. Pani dochodzi do wniosku, że gdyby chłopiec mógł się ruszać, to słuchałby z uwagą i proponuje mu, żeby usiadł za innymi dziećmi, gdzie będzie mógł bujać się na dużej piłce gimnastycznej. To pomaga! Chłopiec resztę zajęć spędza, słuchając w skupieniu, bujając się w przód i w tył. [1]

„Niegrzeczny”, „trudne dziecko”, „nieposłuszny” tak łatwo jest nieraz zaszufladkować dziecko.

Tymczasem nieraz wystarczy poszukać prawdziwej przyczyny każdego zachowania. Bo ona tam naprawdę jest! Spokojne i zrelaksowane dziecko potrafi zachować się właściwie, ale kiedy jego paliwo w baku się wyczerpuje (jest głodny, znudzony, zmęczony, jest dla niego za głośno itd.) wtedy trudno mu jest spełniać oczekiwania.

Tymczasem zachowanie to tylko wierzchołek góry lodowej, reszta, ukryta przed oczami to przeróżne potrzeby.

Pozwólmy więc sobie na zatrzymanie, krótką pauzę, zanim zareagujemy na jakieś niewłaściwe (z naszego punktu widzenia) zachowanie dziecka. Dajmy sobie czas, aby zastanowić jaka potrzeba, być może niezaspokojona, stoi za tym zachowaniem, a potem spróbujmy tą potrzebę zaspokoić.

Jeśli sądzimy, że dziecko może być wrażliwe na hałas, zabierzmy je w cichsze miejsce, jeśli jest głodne, spróbujmy podać mu coś do jedzenia. Nie ma jednej właściwej recepty na każdą sytuację. To nie jest też tak, że dziecko od razu zareaguje pozytywnie na nasze próby, ale próbować warto.

Dlaczego warto? Pomożemy w ten sposób naszym dzieciom odczytywać ich potrzeby, pomożemy im przeżywać emocje, a nie je tłumić.

Krzyk i rozkazy: „Uspokój się”, „Wyjdź do pokoju i przyjdź jak się uspokoisz” nie są wsparciem dla naszego dziecka. Ono nauczy się wtedy, że kiedy jest mu smutno i źle, wtedy nie może na nas polegać. A kiedy to my będziemy chcieli uczestniczyć w jego życiu i rozmawiać o trudnych sprawach, wtedy nie będzie łatwo mu się otworzyć.

O tym jak działa układ nerwowy dziecka, jakie są obszary, które na niego wpływają można przeczytać w książce Stuarta Shankera „Self-reg”. Autor pracuje na co dzień z dziećmi i młodzieżą, a w książce przytacza wiele przykładów na to jak trudne zachowanie może zostać wyeliminowane, dzięki prostym technikom. Książka pomoże Wam zrozumieć dziecko i wesprzeć je w wykorzystaniu swojego pełnego potencjału.

[1] Historia pochodzi z książki „Self-reg. Opowieści dla dzieci, o tym jak działać gdy emocje biorą górę. Agnieszki Stążki-Gawrysiak.

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Mama dwójki. Od kiedy są na świecie zgłębia tajniki rodzicielstwa w praktyce i w teorii. Dużo czyta i szkoli się w zakresie porozumienia bez przemocy, self-reg, rodzicielstwa bliskości i uważności. Z wykształcenia kulturoznawczyni Dalekiego Wschodu i dziennikarka. Lubi pływanie, wyprawy w Tatry i skandynawskie kryminały. Szczęśliwa żona swojego męża. Obecnie mama na cały etat.

Skomentuj