Po co im koleżanki i koledzy – o roli rówieśników w życiu przedszkolaka

Kiedy rok temu, moje wówczas trzyipółletnie córki otrzymały swoje pierwsze zaproszenie na urodziny do koleżanki z grupy przedszkolnej – nie byłam zachwycona. Uznałam, że to za wcześnie na tego typu spotkania, że wystarczy im towarzystwo rówieśników w przedszkolu i niechętnie zgodziłam się na udział w imprezie. Minął rok, zaproszenia pojawiają się średnio raz w miesiącu, a ja przyzwyczaiłam się już do tego, że każde wyjście z koleżankami i spotkanie poza terenem przedszkolnym wywołuje ogromny entuzjazm i radość, która pojawia się już na kilkanaście godzin przed danym wydarzeniem. Obserwując moje dzieci, wiem, że nie mogłabym im tego odebrać, bo kontakt z rówieśnikami jest im potrzebny.

Nie jest nowością, że funkcjonowanie w grupie, nawet kilkulatkowi umożliwia tworzenie obrazu własnej osoby.

To właśnie spotkania z kolegami czy koleżankami – szczególnie te pozwalające na pełną swobodę, a zatem poza przedszkolną salą, umożliwiają kształtowanie poczucia własnej wartości, a akceptacja czy sympatia rówieśników przekłada się na wyższą samoocenę. Dodatkowo każdy mniejszy bądź większy maluch w grupie musi respektować pewne granice narzucone przez poszczególne osoby, ale też podporządkowuje się ustalonym zasadom zachowania.

W przedszkolu, wedle słów moich córek, nie mają one na tyle czasu i na tyle możliwości, by prowadzić swobodny dialog z wybranymi koleżankami, nie mogą także dyskutować o tym, co je interesuje, smuci, bawi. Czas przeznaczony jest na określone zajęcia, a nauczycielka realizuje przecież podstawę programową. Spotkania popołudniowe są więc okazją do nadrobienia zaległości towarzyskich.

Rzecz jasna, kolegów i koleżanki dziecko wybiera samo.

Być może nie zawsze uważamy te wybory za najlepsze, jednak winniśmy pozwolić naszym pociechom na podejmowanie decyzji w kwestiach towarzyskich, zostawiając swoje sympatie i antypatie w kieszeni. Nawet, jeśli dojdzie do sytuacji konfliktowej, dziecko uczy się dzięki niej wyrażania własnych uczuć, przezwyciężania lęków, a także rozwiązywania konfliktów. Umiejętności te trenowane od najmłodszych lat z czasem zapewnią dziecku komfort w nawiązywaniu nowych relacji z innymi.

Grupa rówieśnicza to nie same plusy.

Przekonują się o tym niemal każdego dnia moje koleżanki, mamy nastolatków. Nie temu jest jednak poświęcony ten tekst. Skupiam się w nim na dziecku małym, przedszkolaku, który jednak także potrzebuje spotkania z rówieśnikiem, które na tym etapie przynosi więcej pożytku niż szkody.

Dzieci zmodyfikowały wiele moich poglądów. Odstawiam swoje złote myśli z czasów „przed dziećmi” na bok i dostosowuje się, widząc uśmiech na ich twarzach.

Nie inaczej było z kwestią spotkań towarzyskich. Wielokrotnie słyszę jeszcze wśród znajomych, że to niepotrzebne, na siłę, że to raczej zachowania kreowane przez matki. Nic bardziej mylnego. Nigdy nie inicjowałam spotkania córek z koleżanką. Zawsze to one – na swój własny, dziecięcy, nieco nieporadny sposób prosiły o to, by ktoś mógł je odwiedzić. Wspólne spędzanie czasu: choćby na tak nielubianej przeze mnie sali zabaw, przynosiło tyle śmiechu i dobrej zabawy, że nie sposób było go odmówić. Aktualnie wspinamy się na wyższy poziom. Spotkania odbywają się w naszym domu, a małe gospodynie z nie mniejszym niż ich mama namaszczeniem przygotowują się do każdego z nich. Savoir vivre w praktyce to także jedna z korzyści pozaprzedszkolnych relacji z małymi rówieśnikami.

Zdaję sobie sprawę, że kontakty dzieci w przedszkolu mają jeszcze charakter krótkotrwały i raczej powierzchowny, jednak jestem przekonana, że są one lekcją regulowania własnych emocji, panowania nad nimi w starciu z koleżanką czy kolegą, a przede wszystkim empatii i rozumienia uczuć drugiej osoby.

_________________________________________________________________________________________

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj