Pozwólcie dziecku na samodzielność!

W erze, kiedy jeszcze nie zostaliście rodzicami, zapewne wyobrażaliście sobie, że gdy już ten etap w Waszym życiu nastąpi, na świecie pojawi się mały, pulchny bąbel, który będzie nieziemsko pachniał, jadł i spał. A potem wyrośnie od razu na bystrego przedszkolaka, słuchającego rodziców, grającego na pianinie czy skrzypcach i pochłaniającego opasłe tomy książek przy latarce pod kołdrą. Otóż nie – tak nie wygląda świat ani rodzica, ani tym bardziej multirodzica! A wszystkich, którzy jeszcze mają o nim takie wyobrażenie, niniejszym wyprowadzam z błędu.

Owszem, noworodek ma swój niepowtarzalny zapach, ale już z tym jedzeniem i spaniem tak bym nie przesadzała. Dzieci są różne, jedne śpią i jedzą więcej, inne mniej. Ale fakt niezaprzeczalny jest taki, że ROSNĄ. Słodki bobas szybko przeradza się w rozkrzyczanego roczniaka, ten w zbuntowanego dwulatka i tak, aż do wyprowadzki latorośli z rodzinnego gniazda.

Na początku nasze maleństwo jest na tyle nieporadne, że całkowicie zależy od rodziców. Mycie, karmienie, przewijanie, przebieranie… Obie strony się do owej zależności przyzwyczajają. Jednak pewnego dnia dziecko zaczyna dawać nam sygnały, bo przecież jeszcze nie umie ich zwerbalizować, że chce inaczej, chce zrobić coś samodzielnie.

Jedzenie

Nauka samodzielności zazwyczaj zaczyna się od jedzenia. Maluch wyrywa karmiącemu łyżeczkę z rąk i nieporadnie usiłuje trafić nią do buzi, gubiąc po drodze zawartość. „Nie! Ja cię szybciej nakarmię i nie pobrudzę przy tym polowy pokoju!” lub „O, jak cudownie. Niedługo się nauczysz trafiać zupką do buzi!” – to dwie skrajne reakcje, które w owej chwili mogą nastąpić. Pamiętaj, dziecko musi nauczyć się radzić sobie w życiu. Nie możesz mu tego utrudniać. Fakt, poplami całe ubranie, zaleje pół podłogi, a kawałki ziemniaka znajdziesz podczas wieczornej kąpieli i we włosach, i w uszach, ale musisz na ten bałagan pozwolić. Z każdym dniem, tygodniem berbeć będzie sprawniej operował sztućcami. Nie możesz uniemożliwić dziecku nauki podstawowej czynności, jaką jest samodzielne spożywanie posiłku. Poza tym, opanowanie jednej umiejętności płynnie prowadzi do uczenia się następnej, wszelkie zaburzenia mogą mieć wpływ na naukę kolejnych.

Ubieranie

W czasie ciąży perfekcyjnie prasujesz malutkie ubranka i układasz w komodzie. Potem stroisz maleństwo, które codziennie mogłoby wystąpić w katalogu z mogą dziecięcą. Mamo, tato, cieszcie się, póki możecie. Pewnego dnia napotkacie na bunt w stylu: „Nie! Nie to!” lub w starszym wieku „Ja tego nie założę, tego i tamtego też nie!”. Ciężkie to będą chwile. Ja wypracowałam swoją metodę, która sprawdza się u nas świetnie. Na początku dawałam córce codziennie rano dwa komplety ubrań do wyboru. „To czy to?” – pytałam twardo i nie wyjmowałam kolejnych ciuszków z szafki. To mógłby być gwóźdź do ubraniowej trumny. Metoda sprawdzała się do pewnego czasu. Mniej więcej około drugich urodzin mała strojnisia nie zadowalała się dwoma oferowanymi przez rodziców kompletami. Poza tym, podwójnych kurtek zimowych, kombinezonów czy ocieplanych bucików nasza szafa nie zawierała. Nagle okazało się, że nie mamy nic nadającego się do ubrania! I wtedy, całe szczęście, w moje głowie zapaliła się żarówka – „Przecież możemy robić wspólnie zakupy!”. Od tamtego czasu zawsze kupujemy razem ubrania. A ile radości daje dziecku wybieranie strojów dla siebie, tego opisać nie potrafię. Oczywiście nie pozwalam na pełną dowolność. Czuwam, podsuwam matczyne propozycje. Stuprocentowy poliester raczej nie wyląduje w naszym koszyku. Zakupy w nowocześniejszej formie – proszę bardzo. Siadamy wspólnie przed komputerem do wcześniej wybranych przez mamę propozycji. Jasno określam, ile par spodni czy bluzek musimy kupić i tłumaczę, dlaczego akurat tyle potrzebujemy. Dzieci naprawdę sporo rozumieją. A wybieranie ubrań dla młodszego rodzeństwa to dopiero frajda!

Zabawa

Nauka przez zabawę – to hasło zapewne nie jest Wam obce. Tak, dzieci uczą się, poznają reguły rządzące światem podczas prostych zabaw. Banalne z naszej perspektywy budowanie z klocków czy zabawa w piasku uczą logicznego myślenia oraz rozwiązywania problemów, a także kształtują kreatywność. Zabawy na placu zabaw wśród rówieśników mogą mieć istotny wkład w rozwój kompetencji społecznych. A figle z rodzicami czy rodzeństwem na statku kosmicznym znajdującym się w pokoju rozwijają dziecięcą wyobraźnię.

I najważniejsze – pozwólcie dziecku na samodzielność! Inaczej się nie nauczy. Wiem, że Wy zrobicie pewne rzeczy szybciej i dokładniej, ale to dziecko ma w przyszłości sprawnie radzić sobie w życiu. Nie wprowadzajcie samych zakazów. „Nie biegaj, bo się przewrócisz; Uważaj, bo spadniesz, poplamisz bluzkę, pobrudzisz stół itd.” W świecie dziecka właśnie o to chodzi, żeby wylać wodę na stół, zalać koszulkę i podrzeć spodnie. Mały człowiek musi przecież najpierw poznać zależności rządzące światem, a dopiero potem będzie wiedział, że jeśli potrąci kubek, napój zaleje jego ubranie.

W mojej pracy nazbyt często spotykam uczniów, którzy w czwartej klasie nie umieją sznurować butów czy posługiwać się nożyczkami. Dlaczego? Może ktoś zbyt długo wyręczał to dziecko, bo szybciej, ładniej, dokładniej… O odrabianiu zadań domowych za dzieci nawet wstyd wspominać, no ale to nie ja powinnam czuć się w takiej sytuacji niezręcznie, prawda?


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

Nauczycielka języka polskiego w jednej z krakowskich szkół podstawowych. Szczęśliwa żona i mama trzyletniej Anieli oraz rocznego Kajetana. Pasjonatka aranżacji wnętrz w stylu skandynawskim stale zmieniająca wystrój swego domu. Wielbicielka podróży, literatury, filmu oraz szybkich samochodów. Kocia mama wrażliwa na los bezdomnych zwierząt. A także miłośniczka zdrowego jedzenia stale ukrywająca się przed dziećmi z kostką czekolady w ustach.

Skomentuj