Rodzinny wypoczynek w Karkonoszach – Hotel*** Konradówka Wellnes & SPA w Karpaczu

Nasze intensywne wakacje to podróże bliskie i dalekie, nad morze ciepłe i zimne, w góry i do miasta. Na ich zakończenie wybraliśmy miejsce, o którym pomyśleliśmy: dzieci nie będą się tutaj nudzić, a my może nabierzemy jeszcze odrobinę energii przed melancholijną i usypiającą jesienią. Przywitał nas deszcz, ale i to nie zniechęciło małych podróżniczek.

Dziewczyny po dość wyczerpującym zwiedzaniu przestrzeni miejskiej we Wrocławiu, chciały dla odmiany bawić się, kąpać, pobyć z innymi dziećmi. Dlatego na miejsce noclegowe, z bogatej bazy hotelowej, wybraliśmy Hotel Konradówka Wellness & Spa. Ledwo zdążyliśmy dojechać, a już moje córki zdecydowały, że idziemy popływać. Na szczęście woda działa na mnie zawsze kojąco, zatem nawet po długiej trasie, uznałam to za dobry pomysł. Basen hotelowy jest spory, w porze popołudniowej – mimo nieciekawej pogody – nie było w nim więcej niż kilka osób. Swobodnie mogliśmy pływać. Temperatura wody – 29 stopni była idealna dla moich małych zmarzluchów, jednak oczywiście z jaccuzzi także skorzystały. Na basenie – co nie zdarza się zawsze przy małych hotelowych basenach – czuwała pani ratownik, a w skrzyni dostępne były pianki, kamizelki, deski do pływania. Cały sprzęt dla dzieci – zatem nie musicie go wozić.

Po kąpieli wzrósł apetyt, zatem sprawdziliśmy, co Konradówka ma do zaoferowania w kategorii: gastronomia.

Zaskoczona była, że wybór jest aż ta duży. Powiem szczerze, że mieszkaliśmy w wielu hotelach, ale chyba właśnie tutaj zastaliśmy najwięcej różności: oczywiście oprócz klasyki: kilku rodzajów mięs do wyboru, hotelowa restauracja w formie szwedzkiego stołu serwowała niezliczone ilości surówek, sałatek, a także smakołyków dla dzieci typu: knedle ze śliwkami, naleśniki z serem i wiele innych. Nie zabrakło też ulubionego dania mojej córki: parówek, a jakże – i tu nie spróbowała niemal niczego poza nim. Drugą zainteresowała mocno inna część restauracyjnego stołu. A na niej granole, przepyszne desery na bazie owoców i lekkiego kremu, domowe wypieki, drożdżówki. Nie powiem – chętnie towarzyszyłam jej, by po zjedzonej obfitej obiadokolacji zapełnić brzuch czymś wyjątkowo pysznym i słodkim…

Także śniadania dostępne są w formie stołu szwedzkiego i także w tym wypadku oferta jest tak bogata, że jeśli ktoś śmiałby powiedzieć przy mnie, że „znowu to samo” albo „nie ma w czym wybierać” – musiałabym zabrać głos.

Takich gości jednak nie spotkałam. Wędliny, sery wędzone, pleśniowe, szereg płatków i otrąb, sałatek, warzyw i owoców. Wyjątkowa dbałość o uzupełnianie na bieżąco potraw, choć przychodząc tuż przed dziewiętnastą (na finiszu obiadokolacji) – musicie uwzględnić, że nie będzie już uzupełnienia niektórych potraw, czego doświadczyliśmy. Kuchnia Konradówki jest kuchnią prostą, znajdziecie w niej ulubione potrawy waszych dzieci, a także smak rodzinnego niedzielnego obiadu. Zabraknie tu humusu, jednak rolada, schabowy czy kapuśniak – smakować będą niczym u mamy czy babci, a to dla mnie ogromny plus.

Część hotelu, która najbardziej przypadła do gustu bliźniaczkom, to oczywiście bawialnia.

Nowa, piękna sala umieszczona na piątym piętrze sprawiła, że bawiłam się z córkami niczym mała dziewczynka w sklep, w restaurację i wiele innych. Przy takim wyposażeniu, przy tak zbudowanym pomieszczeniu – aż żal byłoby nie skorzystać. A poza nim dużo więcej: kosz do gry w piłkę, zjeżdżalnie, ogrom zabawek interaktywnych, książeczki i co ucieszy wielu rodziców – pani animatorka codziennie od 17.00 do 20.00. Byłam chyba jedną z dwóch matek, które siedziały z dziećmi w bawialni. Nie było bowiem takiej potrzeby: animatorki wymyślały co rusz nowe zajęcia: było robienie bransoletek, obrazów, motyli z drucików, twister, chowany, a także muzyczne krzesła. Jeśli Wasze dziecko skończyło pięć lat, możecie zostawić je pod opieką przemiłego personelu. Bawialnia była stałym punktem programu po każdym posiłku. Jest duża, piękna i naprawdę zachęca do jej odwiedzania.

Bardzo przyjemny dla każdej mamy jest z kolei poziom -1. A tam duma hotelowa: SPA &WELLNESS.

Konradówka dysponuje szeroką bazą zabiegów zarówno na twarz, jak i ciało. Na ogół tego nie robię, jednak tym razem postanowiłam rozpieścić nie tylko moje dzieci, ale i siebie. Z samego rana drugiego dnia pobytu udałam się na aromamasaż. Tego było mi trzeba. Strefa ciszy, relaksacyjna muzyka, profesjonalne ręce fizjoterapeuty i zapach olejków eterycznych. Mogę śmiało powiedzieć, że godzina w gabinecie masażu była najbardziej potrzebną, a zarazem najbardziej relaksującą częścią pobytu. Skorzystałam jeszcze z jednego rytuału pielęgnacyjnego. To już ten czas – zabieg odmładzający wykonywany na świetnych kosmetykach Sothys – czerpiących właściwości z preparatów roślinnych, innowacyjnych  recepturach opartych na naukowych badaniach prowadzonych we francuskich laboratoriach. Zabieg był wyjątkowo przyjemny, a skóra po jego zakończeniu wygładzona i nawilżona, nie wspominam już o wyjątkowym zapachu, który utrzymywał się przez kilka godzin. Kolejna godzina spędzona w oazie ciszy.

Jeśli należycie do fit rodziców, macie także do dyspozycji siłownię i salę fitness.

Nasz multitata chętnie wieczorami korzystał z rowerka treningowego.

Co robić w Karpaczu?

To pytanie, na które nie dam Wam odpowiedzi w jednym poście, bo nie zmieściłyby się wszystkie atrakcje miasta. Opowiem tylko, co wybraliśmy my, aby: i wilk był syty, i owca cała. Byliśmy niedaleko, gdy nasze córeczki miały rok, wówczas odwiedziliśmy Jelenią Górę z pięknym rynkiem, kolorowe źródełka, które polecamy Wam zobaczyć, a także Pałac Łomnica. Tym razem postanowiliśmy postawić więc na coś innego.

Nasz pierwszy pełen dzień postanowiliśmy spędzić na szlaku.

Co prawda obawiałam się odrobinę, czy nasze córki sobie poradzą z trasą oznaczoną czerwonym kolorem, jednak udało się. Wyszliśmy z Konradówki, skierowaliśmy swe kroki ku zaporze nad Łomnicą. I tutaj był nasz pierwszy przystanek. Po obejrzeniu malowniczego wodospadu udaliśmy się na spacer dookoła Karpatki, oglądając liczne granitowe skałki. Następnie oczy dziewczynek ucieszyła ogromna łąka z pięknym widokiem, zwłaszcza, że dzień był słoneczny. Potem – najgorsza część – pod wielką górę, aż do skrętu w polną drogę prowadzącą do kaplicy św. Anny i Dobrego Źródła. Na tym etapie sądziłam, że nie damy rady. Jednak dotarliśmy do Gospody pani Doroty, obejrzeliśmy kaplicę i zjedliśmy pyszne ruskie pierogi, a także kluchy na parze z jagodami. Dziewczyny nie miały jednak siły, by wracać tą samą trasą, ale dzięki miłej pani gospodyni, skorzystaliśmy z wozu zaprzyjaźnionego pana Andrzeja – w jego samochodzie dziewczyny zasnęły zaraz po wejściu. Odwiózł nas do hotelu, a zregenerowane córki postanowiły znów pójść do wody. Skorzystaliśmy z możliwości wynajęcia na godzinę prywatnego jaccuzzi z aromaterapią. Strzał w dziesiątkę. Dla mnie i taty dziewczynek był to naprawdę ogromny relaks po całym dniu na szlaku, dziewczynki także mogły odpocząć, ale i trochę poszaleć w miłej i kojącej atmosferze.

Tak zakończyliśmy pierwszy dzień, z obietnicą, że kolejnego nie będziemy już tyle chodzić, a odwiedzimy miejsca, które mogą nieco bardziej przypaść do gustu dziewczynkom. Skorzystaliśmy zresztą z mapki otrzymanej w recepcji przy zameldowaniu.

Środa przed długim weekendem była ostatnim, w naszym przekonaniu, momentem, aby bez kolejek skorzystać z atrakcji Parku Bajek. Udaliśmy się więc na spacer prowadzący do tego miejsca.

Sam Park Bajek nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale nie o mnie przecież chodzi. Dziewczynki z chęcią obejrzały (dość tandetne i mało urozmaicone) makiety bajek, ale przynajmniej wysłuchały czytanych opowieści, które są im tak bliskie. W parku znalazły się też: trampoliny, zjeżdżalnie, miejsca wspinaczkowe i największa atrakcja: tor zjazdowy z oponami. Moja dzielna młodsza córka zjechała aż dwa razy (jeden bilet to jeden zjazd), starsza zrezygnowała. Pogoda zaczęła się psuć, więc wróciliśmy do centrum miasta.

Po drodze jednak mijaliśmy restaurację Dwór Liczyrzepy serwującą regionalne dania pozbawione konserwantów, na bazie lokalnych produktów i tradycyjnych receptur. Musieliśmy wejść, bo uwielbiam takie miejsca. Zaczęliśmy od grzanego wina własnej receptury – było wyśmienite, czebureki z mięsem, a także podgórzańskie pierożki zachwyciły moje podniebienie. Jest też menu dla dzieci, a na talerzu ziemniaki nie mieszają się z marchewką – punkt dla właścicieli. Polecamy to miejsce z pełnym przekonaniem.

Warto odwiedzić dziki wodospad, miejsce urokliwe znajdujące się na rzece Łomnicy – otoczony zielenią, konarami drzew – można do niego dojechać lub dojść, o ile nogi Waszych pociech jeszcze nie odmówią posłuszeństwa.

Z racji naszego krótkiego pobytu nie dotarliśmy do Świątyni Wang ani Westernowego Miasteczka, które także są znanymi lokalnymi atrakcjami – jeśli zostajecie dłużej, bez trudu znajdziecie je nie nazbyt daleko od Konradówki.

Jak wygląda Konradówka Wellness & Spa?

Mimo sporej ilości pokoi, w hotelu panuje cisza i spokój. Nie zastaliśmy tłumów ani na basenie, ani w restauracji, ani na placu zabaw – bo ten także znajdziecie, choć mały ma wszystko, czego potrzeba. Większy znajduje się powyżej kościoła – i tutaj spędziliśmy dobre półtorej godziny. Wnętrza hotelowe są przytulne, pokój typu Superior z rozkładaną sofą dla dzieci w zupełności nam wystarczył. Codzienne sprzątanie, ręczniki i szlafroki do SPA, a nawet zestaw do szycia – znalazły się na naszym wyposażeniu. Zatem nieco więcej niż w innych „trzech gwiazdkach”. Plusem jest zdecydowanie bliskość rynku. Jeśli zapomnicie o czymś, możecie za kilka minut znaleźć typowe sieciówki, szereg restauracji czy kawiarni. Tłumy spacerujących zniechęcają jednak do opuszczania hotelu, w którym przecież mamy wszystko.

Karkonosze po raz drugi nas urzekły.

Żałujemy tylko, że nasze czterolatki po pierwszym intensywnym dniu na szlaku, nie pozwoliły nam na więcej… więcej wędrówek, więcej granitowych skałek, więcej Karkonoskiego Parku Narodowego. Może za kilka lat, kiedy małe nóżki podrosną… niedosyt pozostaje, zatem Konradówko – ostrzegamy! – dwie panny K. jeszcze u Was zawitają 😊 Tymczasem zapraszamy w imieniu przemiłej załogi – jeśli Karpacz, to Konradówka – dlaczego? Bo macie tutaj wszystko, czego potrzeba.

https://www.konradowka.pl/

☀️🌊🏖
Drodzy Czytelnicy: jeśli wybieracie się do któregoś z hoteli/ obiektów rekomendowanych przez nas na www.multirodzice.pl – dajcie znać: pomożemy wynegocjować atrakcyjny rabat, lepsze warunki zakwaterowania, drobny upominek na powitanie, np. kosz owoców, a może masaż gratis. Taki bonus dla naszych Czytelników 

Kontakt do nas: multirodzice@gmail.com

________________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj