Rower i dziecko

Napisała do mnie Klaudia, mama półtorarocznego Kajetana:

Uwielbiamy z mężem wycieczki rowerowe. Kiedy nasz synek był całkiem mały, wsadzaliśmy go do siodełka z tyłu i zabieraliśmy go z sobą. Teraz myślimy o kupnie rowerka biegowego, ale nie jesteśmy pewni czy to dobra droga i czy Kajtuś nie jest jeszcze za mały. Czy macie jakieś doświadczenia w tym temacie?

Cóż… My także zaczynaliśmy od fotelików z tyłu. Nasze dziewczynki jeszcze nawet ponad rok temu, czyli kiedy dobijały trzeciego roku życia, nadal zabieraliśmy na dłuższe wycieczki rowerowe właśnie, korzystając z fotelików.

Jeśli chodzi o dylemat: rower biegowy czy zwykły z dopinanymi kółkami, zdecydowaliśmy się na ten pierwszy.

Wiele mam – bogatszych w doświadczenie ode mnie, doradzało mi właśnie biegówkę, bo łatwiej jest na niej wyćwiczyć utrzymanie równowagi. Mimo iż moje córki otrzymały rowery biegowe w kwietniu, na swoje drugie urodziny, nie urzekły ich zupełnie, zniechęcały się upadkami, nie potrafiły usiąść porządnie i odpychać się nóżkami. Cały sezon letni rowerki przeleżały w altanie. Nadszedł jednak sezon jesienny – i wtedy przeżyły swój renesans. Odkryte na nowo, powoli zaczynały spełniać swoje zadanie, choć jeszcze nie wyglądało to na tyle dobrze, by można się jazdą pochwalić. Prawda jest taka, że dopiero po skończeniu trzech lat dziewczynki opanowały jazdę na biegówkach do perfekcji, ale na przykład nasz ruchliwy sąsiad – ich rówieśnik – śmigał na swoim rowerku znacznie wcześniej.

Aktualnie dziewczynki kończyć będą cztery lata. Zdecydowaliśmy się na zakup rowerów z pedałami, koła 16 cali.

Może mogliśmy zaczynać od mniejszych, jednak za moment znowu musielibyśmy decydować się na wymianę. Rowery te dedykowane są dzieciakom w wieku 4-6 lat. Jestem przekonana, że pewnie bliżej tej drugiej cyfry będziemy mogli gratulować naszym córkom opanowania techniki jazdy. Chcemy jednak już teraz przyzwyczajać je do pedałowania. Z utrzymaniem równowagi na stosunkowo dużym – jak dla nich – rowerze jest jeszcze kłopot. Zainwestowaliśmy więc w prowadniki rowerowe i przechodzimy aktualnie etap podtrzymywania ich podczas jazdy. Biorąc pod uwagę ceny nowych rowerów, a także przewidywany czas korzystania z nich, zdecydowaliśmy się na zakup rowerów używanych. Znaleźliśmy naprawdę zgrabne i zadbane modele w miarę blisko naszej miejscowości i za dwie sztuki zapłaciliśmy mniej niż za jedną nową. Liczymy się z tym, że jeszcze kilka zmian rowerów przed nami i dopiero, kiedy dziewczyny osiągną odpowiedni wzrost, będziemy mogli pomyśleć o czymś porządnym na dłużej i wtedy rzeczywiście zainwestować większą sumę.

Póki co marzy nam się rodzinna wycieczka, podczas której nikt nikogo nie musi popychać, utrzymywać, podnosić i pocieszać, a każdy na własnym pojeździe pokonuje – niewielkie na początek – trasy rowerowe. Jak mawiają – nie od razu Kraków zbudowano – zatem uzbrajamy się w cierpliwość i spoceni biegamy za naszymi pociechami. A że to jedyna forma mojej aktywności fizycznej, toteż nie narzekam.

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 
Udostępnij i polub:
error20

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja1 komentarz

Skomentuj