Szklana pułapka – Tatusiowie, ten wpis jest (prawie) z myślą o Was!

Drogie Panie, zaciągnijcie swoich wąsaczy przed ekrany, ponieważ ten wpis jest dedykowany właśnie im. Jestem przekonana, że rokrocznie tytuł „Szklana Pułapka” kojarzy się panom ze Świętami Bożego Narodzenia. Ja jednak zachodzę w głowę jak to możliwe, że najpopularniejszy i najbardziej kultowy film akcji ma swoją premierę właśnie wtedy, kiedy Jezusek rodził się w stajence.

Kilka filmowych ciekawostek…

Przystojny i umięśniony John McLane, zawirowany życiowo, uwikłany w śmiercionośne zabawy z terrorystami staje się bohaterem świąt 1988. Historia tego filmu sięga jednak roku 1968, kiedy pierwsza część o tytule „Detektyw” ujrzała światło dzienne i spotkała się z ogromnym sukcesem. Warto wspomnieć, że oba filmy zostały zekranizowane na podstawie książek napisanych przez Rhodericka Thorpa o oryginalnych tytułach „The Detective” oraz „Nothing Lasts Forever” (w polskich księgarniach „Szklana Pułapka”).

Pierwszy film okazał się prawdziwą finansową zdobyczą zatem chętnych do wyprodukowania kolejnej części było bardzo wielu.

Kiedy producenci podjęli już finalnie decyzję o ekranizacji rozpoczęły się castingi do głównej roli Johna McLana. Ze względu na pierwszeństwo zawarte w umowie to Frank Sinatra z filmu „Detektyw” dostał propozycję roli pierwszoplanowej. Ten jednak postanowił odmówić z powodu swojego poczciwego wieku – 70 lat.

W kolejce byli również Sylvester Stallone, Richard Gere, Harrison Ford, Mel Gibson, Clint Eeastwood oraz Arnold Schwarzeneger, którzy nie widząc potencjału w scenariuszu również odrzucili tę propozycję.

Producenci zostali zmuszeni do poszukiwań pośród mniej znanych aktorów i tak natknęli się na Bruca Willisa wówczas kojarzonego głównie z rolami komediowymi.

Pomimo przyjęcia roli producenci byli tak mało przekonani do powodzenia tego pomysłu, że pierwsze plakaty „Szklanej Pułapki” zostały wydrukowane bez postaci głównego aktora. Dopiero po premierze i wielkim sukcesie jego sylwetka pojawiła się na pierwszym planie bilboardów.

Ale do sedna…

Panowie, zahaczając o najbardziej znany i kultowy film akcji chciałabym abyście nigdy, ale to nigdy przenigdy nie stworzyli swoim kobietom szklanej pułapki z domu, w której mali terroryści przejmują władzę nad porządkiem. Z drugiej strony życzę Wam, abyście każdego dnia niczym John McLane walczyli o swoje kobiety-matki, które całymi dniami wyczekują Waszego powrotu z pracy mając wielką nadzieję, że po całodziennych trudach życia będą mogły odetchnąć w Waszych ramionach. Nie tylko w Święta.

_________________________________________________________________________________________

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

Klaudia Natonek - nauczycielka języka angielskiego wykonująca swój zawód z wielkim zamiłowaniem. Z całego serca wierzy w dzisiejszą młodzież i każdego dnia za biurkiem stara się rozbudzać jej potencjał. Obecnie etatowa mama Jasia i Lilki, kierująca się filozofią rodzicielstwa bliskości, zafascynowana skandynawskim podejściem do wychowania, w którym to samodzielność dziecka stanowi fundamentalny element. Wśród znajomych - promotorka fotelików RWF tyłem do kierunku jazdy. Prywatnie odlicza dni (miesiące lub lata) do wymarzonej podróży z mężem na Zanzibar.

Skomentuj