Udany przepis na ferie, czyli 4 razy R

Ferie zbliżają się wielkimi krokami. Co prawda cztery lata z bliźniaczkami nauczyły mnie, że przy dzieciach nie wolno niczego planować, bo nasz plan w ciągu kilku godzin może wziąć w łeb. Są jednak okresy w roku kalendarzowym, na które czekamy z utęsknieniem i snujemy plany – pomalutku, po cichutku, bo przecież licho nie śpi. Jednym z takich okresów są ferie zimowe, które – odkąd jesteśmy rodzicami – staramy się szczególnie celebrować: jako czas spędzony RAZEM. Aby zaliczyć je do udanych, muszą zostać spełnione – w naszym przekonaniu – następujące warunki:

4 razy R czyli:

Rodzina

Jeśli naszym oczekiwaniem jest jedynie wypełnienie dziecku po brzegi czternastu wolnych od szkoły czy przedszkola dni, zrobimy to bez trudu – zapisując je na półkolonie, zajęcia w miejskich ośrodkach kultury czy po prostu kupując im nową zabawkę czy grę na konsolę. Zdaję sobie sprawę, że nieliczni rodzice mogą pozwolić sobie na dwutygodniowy urlop. Jednak nie chodzi o ilość, a raczej o jakość wypoczywania.

Choćbyśmy mieli zorganizować dwa lub trzy dni ferii, pamiętajmy o fundamentalnym składniku: byciu razem.

Nic tak nie scala rodziny jak wspólne spacery, zabawy w basenie, jazda na sankach, a może po prostu rozmowy, przygotowanie posiłku czy gra w gry planszowe. Zróbmy więc wszystko, aby wygospodarować te kilka rodzinnych chwil. Dajmy naszym pociechom piękne wspomnienia i prawdziwą dawkę miłości.

Ruch

Każdy z nas, by mógł prawidłowo funkcjonować, powinien znaleźć czas na prawdziwy wypoczynek. Co prawda wszyscy mamy swoje indywidulane potrzeby, jednak do prawidłowego rozwoju – szczególnie młodego organizmu, niezbędny jest ruch. To on sprzyjająco działa na układ krwionośny, trawienny, moczowy, nerwowy. Polepsza nasze samopoczucie. Pamiętać więc powinniśmy o wpisaniu go na listę feryjnych zadań do odrobienia.

Pływanie, spacery, bieganie, jazda na nartach, sankach, łyżwach, a może po prostu zabawa w berka w ogrodzie.

W naszym przypadku nie możemy pozwolić sobie na sformułowanie: aktywność fizyczna na świeżym powietrzu, ponieważ Śląsk, a w szczególności dzielnica miasta, w której znajduje się nasz dom, nie może poszczycić się odpowiednim stanem jakości powietrza i małym poziomem jego zanieczyszczeń.

Co robimy? Uciekamy nad morze.

Tam znikają nasze dolegliwości: katar, uciążliwy nocny kaszel, alergia. Jeśli tak jak my macie ochotę na wzięcie pełnego oddechu, zachęcam do rozważenia wyjazdu właśnie tam. W okresie zimowym – ostre nadmorskie powietrze działa zbawiennie na układ oddechowy, choć nie tylko. Pisałam o tym więcej a artykule: “BAŁTYK, CZYLI JAK LECZYĆ SIĘ MORZEM”.

Relaks

Od czego zaczyna się relaks? Od snu oczywiście. Pozwólmy naszemu dziecku wreszcie się wyspać, a co za tym idzie, wyśpijmy się sami. Pisząc to, jako mama czterolatek wiem, że dla mnie – i wielu z Was – to nadal abstrakcja. Jednak już sam fakt, że nie muszę nastawiać budzika i nigdzie nie pędzić skoro świt jest dla mnie perspektywą kojącą. Nikogo nie trzeba już dziś uświadamiać, że w czasie snu regenerują się komórki wszystkich narządów, ciało porządnie odpoczywa. Tylko po porządnie przespanej nocy możemy być pełni energii, a także gotowi do dalszego działania.

Przypominamy, że organizm dorosłego człowieka potrzebuje około ośmiu godzin snu na dobę, natomiast nieco młodszy organizm – aż dziesięciu-jedenastu godzin.

A kiedy już porządnie się wyśpimy, możemy zaszaleć. Znam sfrustrowanych rodziców, którzy podporządkowują cały urlop zachciankom dzieci, nie wypoczywając ani trochę. Nie mówię, że ja należę do grupy z przeciwnego końca, jednak staram się zawsze znaleźć rozrywki, które i nam, i naszym dzieciom przypadną do gustu. Na pewno uda się pójść na kompromis i Wam. My spędzamy czas na basenie, sporo biegamy i spacerujemy. A po całym aktywnym dniu, możemy z przyjemnością napić się rozgrzewającej herbaty lub grzanego wina, bo nasze dzieci zasypiają jak aniołki.

Radość

Jeśli na naszej liście znajdą się wszystkie wymienione wyżej punkty, jestem pewna, że czwarty przyjdzie mimochodem, niezauważony. Zrelaksowana rodzina korzystająca z różnych form ruchu musi być radosna. Co dla Was będzie powodem do pełni radości?

Dla mnie to wolne od gotowania, sprzątania, prania i organizowania życia całej rodziny.

Dlatego – jeśli tylko okoliczności są sprzyjające (czytaj: odpowiednia ilość oszczędności, dni urlopu męża, zdrowe dzieci) wybieramy miejsce, które jest przyjazne rodzinom z dziećmi, zagwarantuje dodatkowe atrakcje dla najmłodszych w postaci warsztatów, kreatywnych zajęć, imprez, a w dodatku pozwoli nam oderwać się choć na krótki czas od śląskiego smogu, zapewni nam pyszne domowe jedzenie i umożliwi nam spędzenie czasu aktywnie, tak jak lubimy. Hotele, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rodziców, proponują pakiety feryjne, które dadzą nam – rodzicom, dokładnie to, czego potrzebujemy.

Jeśli szukacie czegoś sprawdzonego (już kilkukrotnie) przez wymagających multirodziców – pojedźcie razem z nami do Ustki. Nie pożałujecie.  Zerknijcie, co ma do zaoferowania w ferie nasz ukochany, kameralny Hotel Jantar. Jeśli zaś zostajecie w domu, spróbujcie choć na chwilę znów stać się dzieckiem i oddajcie się beztrosce i zimowemu szaleństwu. Niekoniecznie na wyprzedażach w galerii lub przed telewizorem. To właśnie ten czas, kiedy tworzycie wspólne wspomnienia z dzieciństwa. To od Was zależy, jak Wasze dziecko będzie pamiętać dni wolne od nauki.

_________________________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj