Z dala od zgiełku, gdzieś w Gorcach… – Hotel*** Górski Raj

Kiedy mam możliwość wyjazdu z dziećmi na weekend albo długi weekend – jak to było w tym przypadku – to korzystam z tego za każdym razem. Niby krótko, niby nie chce się pakować, jednak jestem wciąż zdania, że każda podróż – nawet ta najkrótsza – pokazuje moim córkom nie tylko nowe miejsca, ale nowe obyczaje, nowych ludzi i uczy relacji, zachowania w miejscach publicznych, i przede wszystkim – daje mnóstwo frajdy.

Jako że czas świąteczny nie był łaskawy i śniegu nie zobaczyliśmy zbyt wiele – poza tym, który spadł u dziadków na Podkarpaciu – za cel na długi weekend w styczniu postawiłam sobie ulepić z dziewczynkami bałwana, a może nawet pojeździć na sankach. I spełniłam to ich – prozaiczne zadawałoby się – marzenie.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wybrzydzała i nie szukała miejsca, które oprócz – należących już dawno do moich standardów – akcesoriów i udogodnień dla dzieci, miał jeszcze to „coś”.

Czym jest dla mnie to „coś” powinniście wiedzieć po przeczytaniu kilku moich rekomendacji dotyczących miejsc na urlop. A więc po pierwsze: miejsce kameralne, najlepiej z dala od zgiełku.

Od zawsze unikam znanych kurortów, uzdrowisk, hoteli – molochów. Źle się tam czuję. Nie łapię klimatu miejsca, uważam je za pozbawione atmosfery.

Do Hotelu*** Górski Raj przyjechaliśmy nocą. Z prostej przyczyny: popołudniowe korki zaraz po wyjeździe zniechęciły nas na tyle, że zawróciliśmy. Drugie podejście było już jednak owocne. Hotel po zmroku wyglądał cudnie. Dwupiętrowy, drewniany z migoczącymi jeszcze światłami od razu przekonał mnie, że warto było spieszyć się po pracy, uwijać z pakowaniem i ruszać w Gorce.

Wnętrze tylko potwierdziło pierwsze wrażenia.

Uśmiechnięta – mimo późnej pory – recepcjonistka, ciepłe pomieszczenia, co dla mnie także ważne, jestem zmarzluchem. Zakwaterowano nas w pokoju typu studio na drugim piętrze. Spokojnie zmieścilibyście się tutaj ze znajomymi bez dzieci lub dziadkami. Dwa osobne obszerne pokoje wyposażone w lodówki, telewizor, biurka do pracy, komplety wypoczynkowe i łózka oraz szafy i łazienka – były dla nas o wiele za duże, jednak uwielbiam właśnie takie z jednej prostej przyczyny – gdy dzieci zasypiają, my przenosimy się do drugiego pokoju, oglądamy filmy, możemy zamówić aromatycznego grzańca (co też już w dniu przyjazdu uczyniliśmy i był wyśmienity) i wreszcie pogadać albo odpocząć.

Przejdźmy do szczegółów związanych z goszczeniem najmłodszych.

Tutaj również miłe zaskoczenie: w pokoju talerzyki, miseczki, stołeczek- stopień, mata antypoślizgowa w łazience, ręczniki – małpki na basen, szampony i płyny do mycia dla dzieci. Nie musicie zabierać z sobą dosłownie nic prócz dobrego nastawienia – resztę potrzebną dla Waszego maluszka – znajdziecie w recepcji. Daję słowo.

Ponadto na tej – wcale nie dużej hotelowej przestrzeni – znajdziecie to, co jest moim must have. Jeśli hotel jest mały, ale poza restauracją nie posiada zupełnie nic do zaoferowania, to dla mnie za mało. Kameralny, ale z basenem, dobrą kuchnią i miejscem do zabawy: to trzy warunki, które spełniają moje ulubione miejsca i spełnia je także Górski Raj.

Mimo iż basen jest mały, woda jest w nim ciepła i – jak oceniły moje córki – to najlepszy basen spośród wszystkich hotelowych, w jakich pływały (a wierzcie mi, bywały już w niejednym).

Temperatura pomieszczenia jest także odpowiednio wysoka. Do dyspozycji maluchów macie kółka, pływaczki, makarony, piłki, a za oknem śnieg… Nie powiem, robi to wrażenie.

Jest także jaccuzzi i sauna (oraz siłownia obok) – mimo dłuższego weekendu nieoblężone. Mieliśmy dwa podejścia w każdym z dni o różnych porach i zawsze dzieliliśmy wodną przestrzeń co najwyżej z jedną rodziną. Nikt nie wchodził sobie w paradę.

Kącik zabaw ze sporą biblioteczkę także dla moich – prawie pięciolatek – był wystarczająco bogaty w zabawki i akcesoria. Kredki z hotelowym logo znajdziecie i tutaj, i w sali kominkowej, w której jedliśmy obiadokolacje, a także firmowe kolorowanki umilą oczekiwanie na świeży i przygotowywany od podstaw (a nie odgrzewany) posiłek.

Jako że matka miała spełnić oczekiwania dzieci, ale o sankach już nie pomyślała, toteż pani recepcjonistka wskazała miejsce, w których do dyspozycji hotelowych gości przygotowano kilkanaście par saneczek i jabłuszka. Zabraliśmy je z sobą, by spełnić marzenie o zjazdach z porządnej góry.

Jeśli mogę – polecam Wam wybrać się na stok w Chabówce u Żura – to zaledwie pół godzinki od Górskiego Raju, a można tam poszaleć i na sankach, i na nartach z instruktorem albo bez. Jest też smaczne i naprawdę niedrogie jedzonko na miejscu.

Wracając do hotelu, kwestia dla mnie niemal najistotniejsza, a właściwie najistotniejsza dla moich kubków smakowych, to jedzenie.

Śniadania w formie bufetu, obiadokolacje serwowane do stolika z bogatego menu spełniły moje oczekiwania. Pierś z kaczki, polędwiczki w sosie musztardowym – to tylko niektóre z dań, których koniecznie musicie spróbować. Elegancko podane, gorące, wyjątkowo smaczne. Plus za menu dla dzieci z pomidorową, rosołkiem ze swojskim makaronem i panierowanym kurczakiem z frytkami – jednak w wersji Górskiego Raju naprawdę dobrej jakości.  Przy śniadaniu znajdziecie owoce, ciasta oraz tradycyjnie bogaty wybór wędlin, past, pieczywa – a także to, co my lubimy w górach najbardziej – sery wędzone. Dzieciom możecie zamówić kakao do stolika, obsługa (choć nie jest tak wszędzie) w mgnieniu oka spełnia zachciankę malucha. Jest też specjalnie przygotowana strefa z zabawkami, do której możecie wysłać dzieci, kiedy sami macie jeszcze ochotę na ciasto z kawą.

Co robić w okolicy Koninek i Poręby Wielkiej?

Na pewno ciekawiej jest wiosną, latem i jesienią, szczególnie jeśli Wasze dzieci – jak moje – jeszcze nie jeżdżą na nartach. Jeśli posiadły już tę umiejętność – stok znajdziecie nieopodal w samych Koninkach, we wspomnianej już Rabce (U Żura), a także w Kasinie Wielkiej. Ale można też przecież lepić bałwana, jechać na lodowisko do Rabki Zdroju, pospacerować tam po Parku Zdrojowym i wypić ciepłą herbatkę w jego centrum. Tak spędziliśmy połowę soboty. Niedziela to już białe saneczkowe szaleństwo.

Największym atutem jest oczywiście Gorczański Park Narodowy bogaty w spacerowe szlaki, ścieżki edukacyjne.

Nasz pobyt był wyjazdem weekendowym, więc nie mieliśmy okazji poznać uznawanej za jedną z ciekawszych atrakcji okolicy Parku Podworskiego Wodzickich (zamknięty w soboty i niedziele). A w nim zabytkowe obiekty architektoniczne, ścieżki edukacyjne, tężnia solankowa.

Jeśli uwielbiacie wielkomiejskie atrakcje – nie znajdziecie ich tutaj. W zamian za to obiecuję Wam spotkanie z ciszą, dobry sen, spokój, życzliwych ludzi i sporo rodzin z dziećmi, które łatwo nawiążą ze sobą kontakt, tak – byście mogli spokojnie odpocząć.

W okresie ferii i wakacji Hotel Górski Raj przygotowuje bogatą ofertę skierowaną do najmłodszych. Będą więc: kulig z pochodniami, zajęcia na basenie, zajęcia przyrodnicze i wiele innych. Dokładny opis znajdziecie tutaj: https://gorskiraj.com/rodzinne-ferie/

Podsumowując: trzy noce, niecałe cztery dni, a nasze dzieci powiedziały, że to były wspaniałe ferie, a pani recepcjonistka usłyszała nawet: Piękny jest ten hotel z czteroletnich ust. A przecież zdawać by się mogło, że daliśmy im tak niewiele. To błąd. Daliśmy im wspólny rodzinny czas, w ciepłym kameralnym rodzinnym hotelu, w którym po kilku godzinach czuły się jak w domu i bez obaw mogłam pozwolić im samodzielnie się poruszać.

Jeśli myślicie o wyjeździe na narty, sanki albo letnim spacerowaniu lub pokonywaniu tras rowerowych, to mam dla Was idealną miejscówkę. A sądzę, że z każdym kolejnym pobytem odkryjecie coś zupełnie nowego. Tak to już w górach bywa.

https://gorskiraj.com/

☀️🌊🏖
Drodzy Czytelnicy: jeśli wybieracie się do któregoś z hoteli/ obiektów rekomendowanych przez nas na www.multirodzice.pl – dajcie znać: pomożemy wynegocjować atrakcyjny rabat, lepsze warunki zakwaterowania, drobny upominek na powitanie, np. kosz owoców, a może masaż gratis. Taki bonus dla naszych Czytelników 

Kontakt do nas: multirodzice@gmail.com

_________________________________________________________________________________________

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj