Tato, to nie tak…

Tato, to nie prawda, że nie doceniam Twojej pracy. Mama ciągle powtarza, że zarabiasz pieniążki i dlatego tak rzadko Cię widuję. Skoro tak dużo pracujesz, musimy ich mieć naprawdę wiele. Czy mogę, Tatusiu, pożyczyć od Ciebie trochę pieniążków i kupić chwilę Twojego czasu, by spędzić go tylko z Tobą? Twoja obecność sprawia, że czuję się kochany…

Tato, to nie tak, że płaczę przed snem i mocno tupię nogami tylko w Twojej obecności. Nie bierz tego do siebie. Marzy mi się zwyczajnie taka nasza chwila. Pomyśl, to może być wszystko: kąpiel, usypianie, głaskanie w łóżeczku – jest mi wszystko jedno. Lubię czuć Cię blisko siebie. Moje małe dłonie wydają się jeszcze mniejsze, gdy zamykasz je w swoich. To dzięki nim, nawet gdy moje serduszku drży ze strachu przed wielkim światem, czuję się bezpiecznie…

Tatusiu, nie masz racji, mówiąc, że jestem rozpieszczony. Nic z tych rzeczy. Nie nazywaj mnie tak, proszę, więcej. Gdy odmawiam zjedzenia śniadania, gdy jesteś w zasięgu wzroku, mam cichą nadzieję, że przyjdziesz Mamusi z pomocą. Nikt lepiej od Ciebie nie polepszy mi nastroju. Twoje miny, tańce i teatrzyk jednego aktora poprawiają smak każdego posiłku. Jesteś taki zabawny Tatusiu, odkąd Cię poznałem zawsze potrafisz mnie rozśmieszyć. Czasem myślę, że Ty rozumiesz mnie najlepiej, masz jeszcze tyle dziecka w sobie…

Tato, kiedy ciągnę Cię za rękaw albo nogawkę od spodni, nie zamierzam – jak oceniasz – zniszczyć Ci drogiego garnituru. Chcę Cię zaprowadzić do mojego pokoju. Mam tam całą półeczkę pięknych historii, które czekają, by wyjść na świat. Tatusiu, tak lubię Twój głos. Pamiętam go jeszcze z czasów, gdy byłem w brzuszku mamy. Obejmowałeś go wtedy czule, głaskałeś i szeptałeś do moich maleńkich wtedy uszu. Robiłem wtedy różne manewry, by kopnąć z całych sił na znak, że Cię słyszę. Już wtedy Cię pokochałem. Tak lubię, gdy dla mnie czytasz Tato…

Tatusiu, to nie tak, że odchodzę w kąt, gdy widzę tę wielką szarą walizkę, bo się obraziłem, bo przestałem Cię kochać. Myślisz, że nie zauważam, że wyjeżdżasz? To nieprawda Tato. Tak bardzo nie lubię pożegnań, a wiem, że na takie się wtedy zanosi. Nie chcę patrzeć na Twoje oczy, są wtedy pełne żalu i wyrzutów sumienia. Te same oczy, które patrzyły na mnie z taką miłością, gdy tylko pojawiłem się na świecie. Oczy, które tak rzadką płaczą, a wtedy uroniły tyle łez. Oczy, które są pełne zachwytu, gdy tylko nauczę się czegoś nowego. Uwielbiam Twoje oczy Tato, wprowadzają słońce, nawet w pochmurny dzień…

Tato, nie mów, że wrzeszczę, gdy zrywasz się w wolny dzień i wychodzisz. Wiem, że nie idziesz do pracy, bo nie zabierasz tej czarnej torby i nie biegasz rankiem po domu jak szalony. Dlaczego więc znowu  Cię nie widzę? Mama tłumaczy, że Tatuś ma też inne zajęcia, pasje. Czy nie moglibyśmy dzielić ich razem? Tatusiu, ja nie wrzeszczę, ja Cię wołam. W tym wołaniu jest prośba, byś został. Nie zatykaj proszę uszu słuchawkami, gdy wychodzisz w tym sportowym stroju. Przecież te same uszy z takim wytęsknieniem czekały na pierwsze „Ta-ta”. Te same uszy rozczulał mój płacz, gdy przechodziłem kolki. I te uszy również wyczekiwały mojego beztroskiego głośnego śmiechu. Tak często rozmawiasz przez telefon, jestem więc pewien, że potrafisz nie tylko słyszeć, lecz słuchać… wysłuchaj mnie Tato.

Tatusiu, zamiast pytać Mamusię, co robiłem przez cały dzień, przyłącz się, proszę, do zabawy. Możesz po prostu położyć się na podłodze obok mnie. Ja będę się na Ciebie wdrapywał, będę się do Ciebie przytulał i całował Cię. Ty pomierzwisz mi włosy i pozwolisz poleżeć na Twoim brzuchu. Jeśli czasem szarpnę Cię mocniej albo kopnę, to tylko się z Tobą droczę. Nie próbuję Cię wcale rozzłościć. Próbuję skryć się za Twoimi plecami. Są takie szerokie. Wiem, że stanowią mur nie do pokonania dla wszystkich smutków, które chcą się do mnie przedostać…

Tatusiu... Gdyby ktoś zapytał mnie, kto jest moim największym bohaterem, odpowiedziałbym bez wahania, że to Ty nim jesteś. Gdyby ktoś spytał o moje największe marzenie, odparłbym, że to dzień spędzony w całości z Tobą i Mamusią.  Tatusiu, zauważaj mnie najczęściej, jak możesz. Każda z takich chwil jest dla mnie bezcenna. Każda zamienia się we wspomnienie nie do zastąpienia. Żaden prezent, żadna zabawka, żadne pieniążki mi Ciebie nie zastąpią. Po prostu bądź. Ja tutaj jestem. Ja czekam…

Twoje dziecko

Zapraszamy do przeczytania tekstu: „Mamo, to nie tak…”


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja6 komentarzy

  1. Zarabianie pieniędzy nie jest żadnym wytłumaczeniem. Mój mąż pracuje po10-12 h dziennie (nie licząc wyjazdów służbowych, które maż odbywa ok2-3 razy w tygodniu, w których mu zazwyczaj towarzyszymy, a jest cudownym ojcem, dzieli się ze mną rodzicielskimi obowiązkami 50/50, pracuje od 4 – 5 rano, więc o 16 jest dla nas, ma czas dla dziecka, dla domu, na zmianę ze mną posprząta po obiedzie, czasem go ugotuje… Jak się chce to można.

  2. O czym jest ten artykuł? Bo dziwny jakiś, pozbawiony komentarza, jakby traktował o czymś oczywistym, a opisuje jakąś patologiczną sytuację….

  3. Mam 20 lat, nie lubię dzieci, boję się ich. Ale się wzruszyłem pierwszy raz od ostatniego pogrzebu na którym byłem. Może dlatego że mam wspaniałego ojca.
    Konkret, cała ta inwencja pozwala przetrzeć oczy, bo zapomniałem już jak to było za dziecka.
    Cieszę się że tu trafiłem przypadkowo 😉

  4. Dla takich komentarzy pisze się teksty. Dzięki.
    Cieszę się, że tu trafiłeś i mam nadzieję, że zostaniesz na trochę i oswoimy Cię trochę z małymi potworami.

Skomentuj

Ładowanie