Nowy Rok – i co dalej, rodzicu?

Choćbyśmy nie wiem, ile lat mieli, każdy z nas życzy sobie tego samego. Przez moment znów poczuć się wolnym i młodym. Nie uwierzę, że któreś z Was, multirodziców wyrwie się przed szereg i tej prostej prawdzie/ życzeniu zaprzeczy.

Mój sąsiad, na co dzień oddany tata trojga dzieci, który raz w roku, w sylwestra włącza głośno muzykę, by znów stać się nastoletnim hiphopowcem. Wieczorem, puszczając całą serię fajerwerków, cieszy się z każdego wybuchu jeszcze bardziej niż jego dwaj synowie.

Mój mąż, który wraz z kolegami z firmy (po 40-tce czy 50-tce) zakłada zespół muzyczny, by niektóre firmowe wydarzenia okrasić występami na żywo. Grając na gitarze niemal każdego dnia, wyłącza się w trybu rodzinnego, przechodząc w tryb gwiazdy rocka.

Koleżanka z licealnych czasów, która królując na parkietach dyskotek z wyrzeźbionym ciałem zawstydza młodsze koleżanki, a odsłaniając brzuch, znów chce się poczuć młoda, pożądana, piękna.

I wreszcie ja sama. Tworząc kolejne fikcyjne postacie mające niecałe dwadzieścia lat, przeżywam wraz z nimi romanse, przygody, wzloty i upadki – istny emocjonalny roller coaster, zamieniając się na moment w Klarę, Marysię czy Zośkę.

Życzymy sobie zdrowia, spełnienia i pomyślności.

Ja życzę sobie i Wam więcej chwil, w których możemy znów wrzucić na luz. Chwil, w których możemy wyjść na moment z roli rodzica, wrócić do swojej własnej skóry sprzed lat, kiedy wszystko było prostsze, choć wydawało się bardziej skomplikowane. Chwil, w których niczego nie musicie, bo nikt nie patrzy, nikt nie bierze przykładu, nikt nie naśladuje, nikt nie podgląda. Chwil, w których nie czekacie do północy, by robić to, co kochacie, bo wcześniej zajęci jesteście spełnianiem marzeń kogoś innego. Życzę wam, byście nie czuli się samotni, bo paradoksalnie, będąc w domu wypełnionym dziećmi i współmałżonkiem/ partnerem także można czuć się nierozumianym, niedocenionym, pominiętym w wychowywaniu, w dzieleniu obowiązków, w codziennym sprawdzaniu się w roli rodzica.

Życzę sobie i wam, byśmy my – rodzice – byli dla siebie bardziej wyrozumiali. Nie brali udziału w wyścigu, zawodach, konkursach próżności i wiedzy. Byśmy nie patrzyli z politowaniem na tych, którzy właśnie przeżywają swoją chwilę wolności. Niech muzyka sąsiada gra głośniej, niech mąż zaśpiewa Shallow, choć dawno już nie przypomina Bradleya Coopera, a wy – załóżcie czasem mini albo coś, co zupełnie matce nie przystoi – jeśli tylko macie poczuć się lepiej. Wasza wolność, wasz wybór.

Marzę, by tańczyć do rana. Marzę, by leżeć na egzotycznej plaży z zamkniętymi oczami. Marzę, by budził mnie mój wewnętrzny zegar, nie ból kręgosłupa lub kopniak prosto w szczękę. Wydaje się to tak proste, a jednak dla matki tak odległe.

Kiedy jednak skończę już marzyć o sprawach dalekich i na dobrą sprawę w moim życiu drugoplanowych, przechodzę do rzeczy ważnych.

Zdrowia, szczęścia i prawdziwej realnej obecności bliskich. Bo przecież chwila wolności jest wspaniała, ale nigdy nie zmieniałabym proporcji. Zdecydowanie wolę moje zniewolenie, choć narzekam, marudzę, kręcę nosem.

Krążąca w sieci grafika najlepiej oddaje moje przemyślenia.

jesli masz rodzine

Jestem wdzięczna. Każdego poranka. Za to, że mam co jeść i pić, budzę się w ciepłym łóżku. Czego chcieć więcej? Umieć się cieszyć z tego, co się ma. Wydaje mi się, że tę umiejętność posiadłam dawno temu i tylko raz na jakiś czas daje o sobie zapomnieć. Cieszmy się więc, kochajmy, chwytajmy chwile. Bądźmy dla siebie, nie obok siebie.  

Samych cudownych chwil w nowym 2020 roku!

_________________________________________________________________________________________

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj