„Pójdziesz do przedszkola – zobaczysz! Tam się nauczysz!” Serio, rodzicu…?

Temat przedszkola pojawił się w naszym domu zanim jeszcze sam zainteresowany był w stanie wypowiedzieć pełne zdanie. Zawsze jednak chętnie słuchał o miejscu, w którym są inne dzieci i kolorowe zabawki. Wraz z rozwojem mowy synek coraz częściej dopytywał i choć na tamten czas perspektywa pójścia do nieznanego mu wcześniej miejsca była niezwykle daleka, to ja codziennie, ale niezbyt wymyślnie starałam się przedstawić mu nadchodzącą rzeczywistość.

Chcąc dostać się do przedszkola rezerwowaliśmy miejsce niczym plażowi turyści nad polskim morzem – nie ukończywszy jeszcze 2 lat. Na tamten czas znaleźliśmy się na 3 miejscu listy rezerwowej. Witaj rzeczywistości…

Wraz z nadejściem 3 oczek, życie otwiera przed nami nowy rozdział.

Rodzice często pokładają nadzieje w tym nadchodzącym czasie – samodzielność, dyscyplina, pokora, chęć dzielenia. Ważne, by nie wpływać zbytnio na optykę przedszkola, nie przekoloryzowywać faktów, a co najistotniejsze, nie napędzać strachu. Odczucia i emocje względem tego miejsca pozostawić najważniejszemu…

Opowiadajmy dziecku o przedszkolu dużo i dokładnie – o śniadaniu, toalecie, myciu rączek, poobiednim odpoczynku. Obserwujmy reakcje i przyjmujmy je z pełnym zrozumieniem.

Obawiam się stwierdzeń, że „w przedszkolu będzie super”, ponieważ nie wiemy czy tak faktycznie się stanie. Słowo „super” jest super pod warunkiem, że nie jest nadużywane i narzucane dzieciom w trudnych momentach.

„Jestem ciekawa czy w przedszkolu Ci się spodoba” – taka postawa pozostawia zawsze otwarte drzwi na wszystkie emocje i reakcje oraz przekazuje dziecku możliwość odczuwania.

„Pójdziesz do przedszkola – zobaczysz! Tam się nauczysz!”

Opowiadając unikajmy wzbudzania lęku, głębokich przemów o dyscyplinie i Pani, która ustawi dziecko do porządku (o zgrozo!). Jasnym jest, że pokładamy w przedszkolu pewne nadzieje względem tego, czego „nie udało” wyegzekwować się w domu. Pozostawmy jednak obraz przedszkola takim jakim jest – bez strachu i nadinterpretowanych komunikatów.

Ostatnią kwestią – w mojej opinii najważniejszą – jest przywitanie po kilkugodzinnej rozłące.

W dobrej wierze pragniemy dopytać o każdy, drobny szczegół dnia, porcję zjedzonej zupy z dokładnością w mililitrach. Postarajmy się jednak odwrócić kolejność – przywitajmy się z dzieckiem, obdarzmy go czułym przytulasem i ciepłym uśmiechem. Odpuśćmy armatę pytań w gwarnej szatni i zostawmy rozmowy na popołudnie lub wieczór. Poczekajmy na fragmentaryczne wspomnienia rzeczywistości, sami podzielmy się naszą relacją – kształtujmy w dzieciach chęć dzielenia się tym, co dla nich ważne w odpowiednim dla nich momencie.

Mamy to szczęście, że pierwsze dni spędzone w przedszkolu były dla nas lekkie i przyjemne. Mój syn po powrocie dumnie paradował, opowiadając „że kogoś zabije”, a po 4 dniach złapał śpika do ziemi, zatem drugi tydzień adaptacji pozostaliśmy w domu (już z gilem córki i męża w gratisie). Oj, witaj rzeczywistości przedszkolna i wyjściu z maminego gniazdka, w którym to pistolety były tylko na wodę i kulki.

P.S.1. Pomimo to, jestem szczęśliwą mamą szczęśliwego przedszkolaka i tego Wam życzę!  

P.S.2. Powyższy wpis został zainspirowany rozmową z Dyrektor naszego przedszkola, która z niebywałym szacunkiem odnosi się do odmiennych potrzeb dzieci.

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Klaudia Natonek - nauczycielka języka angielskiego wykonująca swój zawód z wielkim zamiłowaniem. Z całego serca wierzy w dzisiejszą młodzież i każdego dnia za biurkiem stara się rozbudzać jej potencjał. Obecnie etatowa mama Jasia i Lilki, kierująca się filozofią rodzicielstwa bliskości, zafascynowana skandynawskim podejściem do wychowania, w którym to samodzielność dziecka stanowi fundamentalny element. Wśród znajomych - promotorka fotelików RWF tyłem do kierunku jazdy. Prywatnie odlicza dni (miesiące lub lata) do wymarzonej podróży z mężem na Zanzibar.

Skomentuj