Skandynawskie wychowanie dzieci – norweskie przedszkole w praktyce #5

Kanapki zamiast obiadu, zimna woda z kranu oraz prawdziwe gwoździe i młotki do zabawy. Witajcie w norweskim przedszkolu!

Norweskie przedszkole to  doskonałe miejsce do poobserwowania sobie fenomenu skandynawskiego wychowania w praktyce. Jest tu wszystko, co w tym stylu wychowywania szokuje i fascynuje. Będąc pracownikiem przedszkolnym oraz obecnie – rodzicem przedszkolaków, zobaczyłam i doświadczyłam już wiele. Nadal się uczę tego, jak świat dziecka może wyglądać. Chcielibyście i Wy się czegoś nowego dowiedzieć?

Gwoli wyjaśnienia – w Norwegii nie ma żłobków, są tylko przedszkola dla dzieci w wieku 0 – 6 lat, a grupy przedszkolne składają się z dzieci w różnym wieku, np. 0-3, 2-4, 4-6 lat. Moje dzieci chodzą do grupy wiekowej 0-3 latka, a mają prawie dwa latka. Na kilku przykładach pokażę Wam jak tu u nas jest i wyjaśnię dlaczego.

Minus dziesięć stopni i drzemki niemowlaków pod gołym niebem.

W Norwegii uważa się, że małe dzieci powinny spać w dzień na podwórku, bo wtedy w nocy będą lepiej spały, a poza tym hartują się w ten sposób. Jeżeli temperatura spada poniżej -10, wtedy nie wolno dzieci kłaść spać w wózkach na dworze.

Każdy rodzic kupuje wózek do spania do przedszkola.

My mamy duży bliźniaczy używany. Dzieci ubiera się w dwie warstwy, najczęściej wierzchnia to wełna. Potem tylko czapka na głowę i wkłada się dziecko do kombinezonu w wózku. Koniecznie trzeba zapiąć pasy, kombinezon, oraz pokrowiec przeciwdeszczowy, bo zazwyczaj pada deszcz… Wózek musi być więc wodoodporny, chyba że przedszkole ma wiatę i dzieci śpią pod wiatą. Nasze śpią pod gołym niebem w każdą pogodę, bo temperatury poniżej -10 stopni praktycznie się nie zdarzają.

Jak chcesz wejść na drzewo, to wejdź ale musisz sam zejść.

Czasem na placu przedszkolnym jest drzewo. Albo dzieci idą na wycieczkę do lasu i pytają, czy mogą wejść na drzewo. Oczywiście, że mogą. I powiem Wam, że wcale dużo dzieci nie próbuje. Robią to raczej sześciolatki, a młodsze im kibicują lub zazdroszczą.

W Norwegii uważa się, że jeśli dziecko czuje się gotowe, żeby gdzieś wejść, to znaczy, że da radę i wejść i też samo zejść.

To samo dotyczy dachów domków ogrodowych do zabawy, czy innych konstrukcji. Dzieci wchodzą i schodzą i nie dzieje się nic złego. Jeśli dziecko jednak nie umie z czegoś zejść, pracownik mówi mu, żeby się nie bało. Podpowiada, gdzie ma się złapać, gdzie postawić nogę i ewentualnie asekuruje, ale nie histeryzuje i nie dźwiga dużego dziecka i nie mówi, że nie powinno było próbować.

Kanapki z domu i zimna woda z kranu na mrozie.

W norweskiej tradycji nie ma wyżywienia w przedszkolach. Tradycyjnie jest tak, jak napisałam, czyli kanapki z domu i woda – jak kanapki rodziców do pracy. Ale to się zmienia. Przeważnie raz w tygodniu serwuje się w każdym przedszkolu obiad, a codziennie dzieci jedzą owoce.

Nasze przedszkole jest mega ekskluzywne i serwuje obiady dwa razy w tygodniu, a tak w ogóle ma pełne wyżywienie oraz kucharzy. To rzadkość.

Co nie znaczy, że dzieci jedzą jakieś niesamowite rarytasy. Rano kanapki i woda lub zimne mleko prosto z lodówki. O godzinie 11.00 kaszka z owocami lub ryż mleczny albo obiad (dwa razy w tygodniu). O 14.30 dzieci jedzą owoce i piją wodę z kranu, a potem kanapki, bo samymi owocami się nie najedzą. I to wszystko.

Starsze dzieci, czyli 4-6 latki są już od godziny 12.00 na dworze i jedzą owoce i piją wodę na dworze.

Maluszki w wieku 0-3 nie zawsze wychodzą na dwór po południu, chociaż w naszym przedszkolu roczne dzieci bawią się na dworze prawie codziennie. Wychodzą około 15.00, po zjedzeniu owoców i kanapek u siebie w oddziale.

Dodam tylko, że nie słyszałam nigdy, żeby ktoś miał jakiś problem z tym, że dziecko nie je w przedszkolu.

Wszystkie dzieci jedzą, to, co się im serwuje, chociaż niektóre, raczej starsze, nie lubią owoców i nie chcą ich jeść. Nikt wtedy nie zmusza ich do jedzenia. Mają prawo nie chcieć. U nas nikt nie przegotowuje wody do picia, wszyscy piją zimną, prosto z kranu. Uważa się, że woda z kranu jest zdrowa i dobrej jakości.

Ogólnie w żywieniu dzieci panuje zasada im prościej tym lepiej. Im bardziej napracujesz się nad daniem dla dziecka, tym większe prawdopodobieństwo, że ono tego nie zje. No więc wiadomo, woda i kanapki 😉

Młotki i gwoździe.

Wiem, że na to czekaliście ;-). Naprawdę opiekowałam się grupą pięcio- i sześciolatków, która dostała prawdziwe narzędzia.

Skrzynki narzędziowe i wszystko w nich było zrobione na wymiar dla dzieci. Małe prawdziwe młotki, suwmiarki, małe wkrętarki, małe klucze francuskie i ubrania ochronne zrobiły na mnie mega wrażenie. Takich zabawek nigdy wcześniej nie widziałam.

Musiałam pilnować przede wszystkim tego, żeby ktoś nie nadepnął na gwoździa, czyli żeby nie było ich na ziemi. Bo dzieci same wiedziały, że trzeba ostrożnie je wbijać, tego w ogóle nie trzeba było nikomu tłumaczyć. A ja w międzyczasie też wbijałam z nimi te gwoździe, wyjmowałam, szukałam ich na ziemi, wyrzucałam powyginane i tak przez dwie godziny. I wszystko było OK, nikomu nic się nie stało.

Pampersy u czterolatków.

Norwegowie uważają, że dziecka nie należy popędzać i trenować do osiągania pewnych umiejętności, żeby osiągnęły je jak najwcześniej.

Można pokazywać, zachęcać ale nie można od małych dzieci wymagać nabywania umiejętności w konkretnych ramach czasowych.

Wszystko ma przyjść naturalnie, gdy dziecko poczuje się gotowe do tego, by spróbować. Dotyczy to np. jedzenia sztućcami ale też korzystania z toalety. Trzylatki przeważnie już same wołają, że chcą do toalety. Ale nie zawsze tak jest. Znam czterolatki z pieluchami. Takim nie zmienialiśmy pieluch, dlatego że u dziecka w takim wieku wykształca się już poczucie wstydu. Dodam tylko, że u nas pieluchy są tańsze niż w innych krajach Europy, więc rodzicom chyba też nie śpieszy się aż tak z odpieluchowaniem.

Dziecko jest kompetentne i uważne.

Jak zapewne zdążyliście zauważyć, norwescy opiekunowie przedszkolni mają do dzieci duże zaufanie. I dlatego pozwalają dzieciom na więcej.

Wolno im skakać po kałużach i turlać się w błocie, zjeżdżać z błotnistej górki, a to dlatego, że wszyscy mają dobrej jakości wodoodporne ubrania i gumowce na sobie. A przedszkolanki też są ubrudzone błotem.

Sama stałam często razem z dziećmi w kolejce do płukania wężem ogrodowym pod koniec dnia przedszkolnego ;-). Oprócz bycia brudnym, wolno im powiedzieć, że nie mają ochoty się w coś bawić lub czegoś jeść.

Nie znaczy to jednak, że dzieciom wszystko wolno. Dziecko musi się dostosować do planu zajęć, musi wyjść na dwór razem z innymi, wykonywać polecenia pracowników. Nie wolno zabierać zabawek innym dzieciom, czy bić inne dzieci. Ogólnie przedszkolaki muszą współpracować w ramach przyjętych zasad i norm.

Dziecko uczy się we własnym tempie.

Zauważyliście też zapewne, że dzieci maja prawo wielu rzeczy nie umieć, ale zachęca się je do próbowania różnych rzeczy i swobodnego odkrywania świata. Nikt dziecku nie powie, że jest już za duże na pieluchy, że już powinno umieć samo się ubrać. Raczej powiedzą mu, żeby spróbowało samo założyć buty, albo „Hej, a wiesz, że jak pójdziesz do szkoły podstawowej, to będziesz musiał ubierać się sam?”.

Jeśli zaś dziecko jest za małe na gwoździe, pracownik mówi wprost, że to nie jest dla małych dzieci, że dostanie jak będzie starsze.

Nikt dziecku nie powie, że nie wolno mu wejść na drzewo, bo spadnie. Dziecko, które faktycznie nie umie wejść, nie wejdzie. A dziecko, które umie, ale wie, że samo musi zejść, będzie się bało wejść wysoko i potem faktycznie samo zejdzie. Z takiego założenia wychodzą dorośli i dzięki temu nikt nikomu nie podcina skrzydeł na starcie. Nie słyszałam też, żeby gdzieś zdarzały się jakieś poważne upadki i wypadki.

Tak wygląda to wszystko w praktyce. Podoba się Wam, czy nie?

Post jest częścią cyklu artykułów o życiu i wychowaniu dzieci w Skandynawii.

Podobne artykuły:

“SKANDYNAWSKIE WYCHOWANIE DZIECI – O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI? #1”

“WYCHOWYWANIE DZIECI BEZ POMOCY RODZINY – JAK TO ROBIĄ W SKANDYNAWII? #2”

“EDUKACJA SEKSUALNA W SKANDYNAWII, CZYLI SKĄD SIĘ BIORĄ DZIECI – BEZ OWIJANIA W… KAPUSTĘ #3”

“SKANDYNAWSKIE WYCHOWANIE DZIECI – SYTUACJE KRYZYSOWE I STAWIANIE DZIECIOM WYMAGAŃ #4”

_________________________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

W Polsce pracowała jako nauczycielka języka niemieckiego w szkole podstawowej. Wyjechała wraz z mężem do Norwegii kilka lat temu. Pracowała tam jako asystentka nauczycieli przedszkolnych w różnych przedszkolach i zobaczyła inny, niż w Polsce model wychowywania dzieci. Jest mamą bliźniaczek, zakochana i w dziewczynkach i w Norwegii. Nowa rola i nowe otoczenie bardzo ją inspirują. Lubi pływać łodzią po morzu, uczyć się języków obcych i czytać fantastykę. Prowadzi bloga: www.skandynawianka.blogspot.com

Skomentuj