Jak sprawnie i bez pośpiechu wyjść rano z dziećmi z domu?

Jeśli ktoś czyta multirodziców.pl od samego początku wie, że jestem zwolenniczką stałego rytmu dnia wprowadzanego od przyjazdu z dzieckiem ze szpitala po narodzinach, a praktykowanego później w naturalny sposób.

Mimo iż moje dzieci skończyły właśnie 3 i pól roku, nadal cenię sobie nawyki, które wpoiliśmy im z mężem już dawno temu, a które dzisiaj ułatwiają nam znacznie życie.

Moje znajome mamy, a także czytelniczki skarżą się, że poranek w ich domu jest jak tornado.

Wybierając się do pracy i przedszkola nadają wszystkim czynnościom tempo, które pozostawia jedynie zgliszcza w postaci bałaganu, płaczu dzieci, wymiętej albo pobrudzonej bluzki do pracy.

W najlepszym wypadku wszyscy stawiają się na czas, w najgorszym spocona i podenerwowana mama spóźnia się do pracy. Dlaczego u nas jest inaczej? Otóż ta nudna i niefajna rutyna bardzo nam pomaga.

Fakt, dni wyglądają bardzo podobnie do siebie. Czasem rzeczywiście można poczuć się jak Adaś z „Dnia Świra”. Jednak dzięki powtarzaniu pewnych schematów unikamy nieprzyjemności związanych z poranną gonitwą.

W niedzielę i każdego kolejnego dnia po południu moje córki idą do swojego pokoju i przygotowują ubranie do przedszkola.

Każda z nich wie doskonale, jakie rzeczy trzeba zabrać, ich zestawienia kolorystyczne czasem budzą mój sprzeciw, ale na ogół przystaję na ich propozycję. Każda pakuje też bieliznę na zmianę do swojego plecaka, a ja prasuję całość, którą one układają zawsze w tym samym miejscu na kanapie. Przygotowujemy też ozdoby do włosów (gumka, spinki) na kolejny dzień, bo wbrew pozorom – trzylatki są bardzo wybredne i zajmuje to sporo czasu, więc wolę zaoszczędzić go rano.

Kwestię śniadania mamy poniekąd z głowy.

Jedno nasze dziecko nadal je mleko, więc przygotowanie go zajmuje mi jakieś dwie minuty, druga córka jest przewidywalna do granic – przed wyjściem do przedszkola zjada zawsze kanapkę z szynką i kakao, twierdząc, że i tak zje coś innego w placówce. Przytakuję więc i przygotowuję kolejne dwie minuty posiłek dla drugiej. Ważne, aby w miarę możliwości zadbać o swoje śniadanie wcześniej, zanim obudzą się dzieci – kolejna oszczędność czasu.

Nastawiamy budzik zawsze na tę samą godzinę, bez względu na to, o której zaczynamy z mężem pracę.

Dzięki temu dzieci nie zadają zbędnych pytań: czy to ten dzień, kiedy wstajemy wcześniej czy ten, kiedy do przedszkola jedziemy później? Wiedzą, że kiedy zadzwoni budzik, powoli będziemy przygotowywać się do wyjścia. Z akcentem na powoli. Zawsze nastawiamy budzik na tyle wcześnie, by zyskać kwadrans zapasu.

Co zyskujemy dzięki tym przyzwyczajeniom?

Otóż bardzo wiele. Budzimy się wolno. Mamy czas na przeciąganie, na przytulanie i łaskotanie w pościeli. Dzień zaczynamy na ogół od wygłupów, aby na twarzach naszych dzieci pojawił się uśmiech. Dzięki porannej dawce miłości nie mamy problemu z wyegzekwowaniem kolejnych czynności, które zawsze zachodzą w określonej kolejności. Najpierw siku, potem każda z córek zdejmuje piżamkę i zakłada przygotowane wcześniej ubranko. Upinamy włosy i schodzimy na dół na śniadanie. Jedna bajka, kanapka i mleko, mycie zębów, a następnie ubieranie odzieży wierzchniej, buziaki i przytulaski, a potem już wyjście do przedszkola. Bez pośpieszania, bez marudzenia, bez zbędnych łez.

Oczywiście są dni, kiedy ktoś ma gorszy humor, są dni, kiedy nie chce się wstać, jednak naprawdę nie mogę narzekać na samodyscyplinę moich maluchów. Wiedzą, że ich obowiązkiem jest pobyt w przedszkolu, wiedzą przez kogo zostaną odebrane tuż po podwieczorku, dzięki czemu zyskują stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. My zaś zyskujemy względny spokój chociaż o poranku, bo przecież długie jesienne i nudne wieczory to już osobna i nie tak piękna bajka…


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie