Czas mroku i czas światła w Skandynawii – czyli jak szybko wyleczyć się z narzekania na pogodę…

Ile razy w ciągu roku, czy miesiąca, a nawet tygodnia narzekasz na pogodę? Bo wieje, pada, brzydko, pochmurnie. Ładnie, …ale trochę chłodno. I tak dalej. Nigdy nie jest idealnie.

Podam Wam niezawodny sposób na wyleczenie się z narzekania na pogodę. Pojedźcie do Skandynawii ;-). Bo pogoda tu jest idealna, …na naukę cierpliwości i pokory. A jeśli nie chcecie tam jechać, to chociaż przeczytajcie ten tekst. Być może tamtejsi mieszkańcy zainspirują Was do nienarzekania.

Mieszkam w Bergen, na południowym zachodzie Norwegii, około półtora tysiąca kilometrów od koła podbiegunowego. Dlatego nie mamy nocy polarnej i dnia polarnego, ale mamy jesienią i zimą tzw. czas mroku, a latem białe noce. Opowiem Wam, jak sobie radzimy z ciemnością i jasnością.

Czas mroku

Okres jesienno – zimowy nazywany jest w całej Norwegii czasem mroku (mørketid). Jesienią jest bardzo deszczowo i pochmurnie. I ten siekący prawie poziomo deszcz… To jednak nie prawda, że panują tu kompletne ciemności.

Na przykład zimą, w Bodø, w okolicach koła podbiegunowego, słońce w styczniu wstanie o godzinie dziewiątej, a zajdzie o czternastej. A u nas, słońce w styczniu wstaje około 9.40 rano, żeby zajść o 15.30. To oznacza, że i my tu, i tamci na północy mają kilka godzin dnia.

Jest jedno ALE. Słońca z reguły nie widać.

Te godziny ze słońcem na niebie są pochmurne, bo zima to sztormy. Wszak Norwegia to jedno wielkie wybrzeże. Kto choć raz był zimą nad morzem ten wie, co to znaczy silny wiatr, czy sztorm. U nas jest prawie cały czas wietrznie, z krótkimi przerwami. A deszcz lubi padać horyzontalnie i zrywa się nagle.

Dzieci w przedszkolach, jak zwykle, wywożone są na podwórko do spania w wózkach. Pewnego razu, w naszym przedszkolu wózki zaczęły odlatywać, mimo hamulców. Nie, nie poleciały sobie, ale zaczęło je zwiewać na różne strony. Tak więc padł pomysł, żeby je związywać ze sobą.

Czasem jednak jest tak nieprzyjemnie, że maluchy śpią w wózkowni wewnątrz. Raz na jakiś czas, gdy istnieje niebezpieczeństwo odlotu wózków, przedszkolanki decydują się na taki krok.

Małe dzieci z kolei wywracają się na podwórku, gdy wieje i jest sztorm, więc … o zgrozo! Ostatnio roczne dzieci i dwulatki nie wychodzą na dwór! To wielka rzadkość u nas. Ale sztorm … jest dla moich dziewczyn fascynujący.

Wychodzimy więc na podwórko przed dom go podziwiać. Moje dwulatki umieją krzyczeć jak mewy, umieją też dmuchać jak wiatr sztormowy. Wiedzą jak wygląda słoneczko, bo pokazuję je im co dzień w książeczkach. Nie ma sensu na razie szukać go na niebie.

Czas światła

Już w lutym słońce wstawać będzie odrobinę wcześniej. W marcu wiosna wygląda praktycznie tak samo jak w Polsce. Ale prawdziwa wiosna nie przychodzi w marcu, ani w kwietniu. Gdy nadejdzie, wszystko zakwitnie nagle, jak na sygnał. Przyroda spieszy się, bo zaraz musi nadejść lato. W ciągu jednego tygodnia w maju gołe gałęzie drzew obsypią się liśćmi i zakwitną tulipany. Dzień będzie coraz dłuższy, a pogoda niewiele będzie się różnić od polskiej.

Tylko że słońce będzie zachodzić coraz później, aż w końcu pod koniec czerwca i w lipcu przestanie zachodzić. Około pierwszej w nocy będzie robić się szaro na dwie godziny lecz potem słońce znów wstanie.

Słońce zacznie zachodzić ponownie w sierpniu, zwiastując zbliżającą się jesień. I wtedy właśnie dzieci wrócą do szkoły i przedszkola.

Zachować rytm dnia

Można nauczyć się zachowywać rytm dnia. Wbrew pozorom najtrudniej jest latem, gdy słońce nie zachodzi. Masz urlop, możesz wyjść w góry o godzinie 17.00. I bardzo wielu ludzi tak robi. Spacer trudnym szlakiem o północy? Żaden problem. Tylko że rozsądniej jest pójść spać kiedy jest noc, nawet jeśli nie ma nocy.

Nie mam w domu czegoś takiego jak jasne rolety i zasłony. Wszystkie są czarne lub grafitowe. Idziemy spać, kiedy mija, powiedzmy 23.00. Dzieci nigdy nie miały problemów z zasypianiem, mimo słońca nocą. Może zasypiały latem trochę później, ale to też nie był problem.

Zimą pierwszego roku w Norwegii było nam bardzo ciężko, ze względu na brak słońca. Chcieliśmy móc je zobaczyć choć na chwilę. Z czasem przyzwyczailiśmy się, że zimą jest ponuro. Traktujemy to jak normę i czekamy na powrót słońca. Nie zdarza nam się narzekać na pogodę, raczej podziwiamy ludzi, którzy radzą sobie mimo wszystko. Przedszkolanki, mimo odlotów wózków i za to, że co dzień godzinami są na podwórku z dziećmi. Rybaków, którzy mimo sztormu płyną po klatki na kraby lub by znów zarzucić sieci. Patrzę na nich z okna salonu … i byłoby mi wstyd narzekać.

Sposób na chandrę

Żeby  zimą nie wpaść w depresję, a latem łatwiej zachować rytm dnia, Norwegowie uprawiają sport. Często biegają o stałej porze, np. przed snem. A kiedy zimą jest naprawdę brzydko, cieszą się z siedzenia w domu. I wtedy, mniej więcej w październiku, zaczyna się sezon robienia na drutach.

W sklepach pojawiają się ogromne ilości włóczki. A kobiety biorą włóczkę nawet do pracy i robią na drutach na swojej półgodzinnej przerwie, dla relaksu. Wszyscy oni uczyli się robić na drutach w szkole i w domu. Robótki ręczne to wielowiekowa tradycja i coś, co nigdy nie wychodzi z mody.

Czas mroku, to czas, kiedy w domu obowiązkowo ma być przytulnie. Jest to zjawisko trudne do wytłumaczenia i typowo skandynawskie. Chodzi o nieustanne tworzenie przytulnej atmosfery.

Dom przytulny to taki, gdzie zawsze pod ręką są świeczki do zapalenia lub kominek. Jest przyciemnione światło, pełno ozdób, bibelotów, najlepiej starych, odziedziczonych i skóra z owcy na fotelu lub podłodze. Podstawą są duże kanapy, pufy i fotele, poustawiane tak, żeby było przyjemnie w nich siedzieć. Zauważyłam też, że Norwegowie nie są specjalistami w oszczędzaniu prądu. W domu ma być zawsze i wszędzie jasno, to pomaga, gdy na dworze mrok ;-). Tutejsi mieszkańcy przywiązują dużą wagę do wyglądu wnętrz i szczycą się nimi.

Zapewne powiecie, że w kraju z tak fatalną pogodą na pewno pełno ludzi choruje na depresję.

Rozczaruję Was, bo okazuje się, że Norwegia ma niższy niż w innych krajach Europy odsetek chorych na lęki i depresję i poziom ten nie zmienia się od lat. Wynika to między innymi z tego, że ludzie tu z reguły dobrze zarabiają, nie mają problemów finansowych, za to mają stabilną sytuację polityczną. A problem depresji traktowany jest tu bardzo poważnie i ludzie chorzy dostają duże wsparcie państwa i zrozumienie społeczeństwa.

Podsumowując, chciałabym jeszcze dodać, że nie ma czegoś takiego jak zła pogoda, jest tylko złe ubranie. To popularne przysłowie bardzo dobrze oddaje podejście mieszkańców Skandynawii do problemu. Zamiast więc narzekać, dostosuj się do pogody i zaakceptuj ją, tak jak oni.

Statystyki, depresja w UE:

https://forsal.pl/artykuly/1030141,depresja-europejczykow-w-tych-panstwach-choroba-zbiera-najwieksze-zniwo.html

Depresja w Norwegii:

https://www.napha.no/content/12825/395-000-med-angst-eller-depresjon

_________________________________________________________________________________________

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

W Polsce pracowała jako nauczycielka języka niemieckiego w szkole podstawowej. Wyjechała wraz z mężem do Norwegii kilka lat temu. Pracowała tam jako asystentka nauczycieli przedszkolnych w różnych przedszkolach i zobaczyła inny, niż w Polsce model wychowywania dzieci. Jest mamą bliźniaczek, zakochana i w dziewczynkach i w Norwegii. Nowa rola i nowe otoczenie bardzo ją inspirują. Lubi pływać łodzią po morzu, uczyć się języków obcych i czytać fantastykę. Prowadzi bloga: www.skandynawianka.blogspot.com

Skomentuj