Skandynawskie wychowanie dzieci – Dlaczego skandynawscy rodzice mają więcej luzu? #6

Skandynawski styl wychowywania jest inny niż polski, a przyczyn tego jest kilka.

Pamiętajmy, że ten model ma swoje źródło w mentalności Duńczyków, Szwedów i Norwegów i jest on uwarunkowany geograficznie, historycznie, politycznie i ekonomicznie. To znaczy, że mają oni za sobą zupełnie inną historię i inne doświadczenia, niż my. A elity rządzące w tych krajach zorganizowały życie mieszkańcom tak, że wielu problemów, z którymi borykają się Polacy, oni po prostu nie mają. Poza tym oni stawiają na naturalność i na swobodę w byciu dzieckiem. Stąd ten luz. Opowiem Wam, jak i dlaczego to tak wygląda u nas, w Norwegii.

Dlaczego dzieci przebywają od małego na świeżym powietrzu?

Przebywanie, ruch na świeżym powietrzu i wędrowanie, jest elementem norweskiej tożsamości kulturowej. Standardem są w Norwegii rodzinne niedzielne wycieczki w plener. Norwegowie planują, gdzie pojadą w weekend. Nieraz, gdy po bardzo deszczowym weekendzie przychodziłam do pracy w poniedziałek, koleżanki pytały mnie gdzie byłam i co robiłam w czasie wolnym. One albo były na pieszej wycieczce albo w domku letniskowym całorocznym, zwanym hytte.

Małe dzieci uczy się, że natura jest placem zabaw. Gdy mają sześć lat zdobywaj pierwsze szczyty. U nas w Bergen wszystkie przedszkola mają taką tradycję, że sześciolatki zdobywają wszystkie siedem gór miejskich (Bergen leży między siedmioma górami).

Nie od dziś wiadomo, że naturalną potrzebą dziecka jest ruch, a gdy przebywa ono na dworze, lepiej śpi w nocy i wszyscy traktują to bardzo poważnie. To dlatego dzieci w przedszkolach są zazwyczaj przez pół dnia na dworze, bez względu na pogodę. A maluszki śpią w wózkach na podwórku. Gdyby dzieci czekały na ładną pogodę, nigdy by nie wyszły na dwór 😉

Dlaczego norweskie dzieci mają więcej swobody podczas zabawy?

Rodzice uważają, że dziecko samo musi się nauczyć samokontroli. Musi upaść, przewrócić się i wyciągnąć wnioski, bo instruowanie go nie da wiele. Dlatego norweskie matki nie biegają za dziećmi na placach zabaw i nie krzyczą, żeby nie wchodziły na drzewo. Wychodzą z założenia, że jeśli dziecko jest w stanie gdzieś wejść, to jest też w stanie zejść.

W ośrodku zdrowia dowiecie się, że bakterie to najlepsi sprzymierzeńcy dziecka. Bycie brudnym i zasmarkanym to nieodłączny element norweskiego wczesnego dzieciństwa, a katar i kaszel to nie choroba. Dzieci są brudne i mają kontakt z ziemią, bakteriami, zimną wodą z kałuży (moje uwielbiają jedzenie piasku i picie wody z kałuży).

Na początku byłam przerażona stanem dzieci, gdy odbierałam je z przedszkola. Gile zaschnięte pod nosami i brud wszędzie, na twarzach i na ubraniach. I tak szliśmy przez pół miasta, tak jeździmy tramwajem codziennie. Każdy się uśmiecha i wszystko jest OK.

Dlaczego Polakom wydaje się, że oni ubierają siebie i dzieci zbyt cienko?

To wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze klimat. Spójrzcie na mapę Norwegii. Praktycznie wszędzie jest wybrzeże, a więc klimat morski, czyli wilgotny i chłodny. Może i chłodny ale temperatury w ciągu roku nie są tak zróżnicowane, jak w klimacie kontynentalnym. To oznacza w praktyce, że u nas w Bergen jest zimą około 0-5 stopni Celsjusza, a latem między 15 a 20. Wiosną i jesienią mamy około 10–15 stopni. Dlatego nie ma trzaskających mrozów, ani upałów. Moja garderoba to w większości ubrania całoroczne. A dodatkowo trzeba pamiętać, że powietrze jest wilgotne. Jeśli ubierzecie się grubo, to się spocicie. Zdecydowanie lepiej jest założyć kilka cieńszych warstw, niż coś bardzo grubego.

Zasada trzech warstw

Następna sprawa, to zasady ubierania się. Owszem, są w Norwegii miejsca, gdzie zimą bywa bardzo zimno. Ale zasady ubierania się są wszędzie podobne. Opowiem Wam o zasadzie trzech warstw, która jest wśród dorosłych praktykowana dowolnie, ale wśród dzieci w przedszkolu jest obowiązkowa.

Pierwsza, najbardziej wewnętrzna warstwa to podkoszulek, spodnie ale raczej cienkie. Może być też cienka wełna.

Druga warstwa, to w zależności od pogody cienka wełna z merynosów, czyli owiec nowozelandzkich. Jest ona niezwykle miła w dotyku, nie gryzie i ma świetne właściwości termoregulacyjne. Można zamiast niej założyć cienki polarowy dres.

Ostatnia warstwa to odzież przeciwdeszczowa, czyli sztormiak. Gdy jest zima, dzieciom zakłada się cienkie ubranie, merynosy i zwykły zimowy kombinezon oraz czapkę wełnianą.

Dlaczego dzieci w szkołach nie uczy się rywalizacji i przez długie lata nie mają ocen?

Dlatego, że w krajach nordyckich rodzice nie muszą tak bardzo się przejmować, tym, kim dziecko zostanie i czy będzie miało za co żyć, gdy dorośnie. Polityka dobrobytu sprawiła, że ludzie tu mają takie nastawienie, że cokolwiek by Ci się w życiu przydarzyło, to PAŃSTWO CI POMOŻE. Tak, jest ogromne zaufanie do instytucji państwowych.

Druga sprawa jest taka, że płace w każdym zawodzie są tak uregulowane, że możesz wykonywać taki zawód, jaki chcesz, bo zarobki są uśrednione i większość ludzi zarabia podobnie.

Dzieci uczy się raczej współpracy i pomagania sobie wzajemnie.

To widać i w przedszkolu i na ulicy wśród dorosłych już ludzi. Nieraz zdarzało się, że jakiś zupełnie obcy człowiek zmienił trasę swojej drogi do domu, bo zobaczył, że pcham ciężki wózek z bliźniakami. I szliśmy razem, rozmawialiśmy i pchaliśmy razem wózek na wzgórze, na którym mieszkam.

Czy da się taki luz wprowadzić do polskich domów? Ja jestem optymistką i uważam, że tak, da się. A wy co sądzicie na ten temat? Jeśli macie jakieś pytania odnośnie wychowywania dzieci w takim modelu, piszcie, a ja na każde „dlaczego?” spróbuję odpowiedzieć najlepiej, jak potrafię.

 

Post jest częścią cyklu artykułów o życiu i wychowaniu dzieci w Skandynawii.

Podobne artykuły:

“SKANDYNAWSKIE WYCHOWANIE DZIECI – O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI? #1”

“WYCHOWYWANIE DZIECI BEZ POMOCY RODZINY – JAK TO ROBIĄ W SKANDYNAWII? #2”

“EDUKACJA SEKSUALNA W SKANDYNAWII, CZYLI SKĄD SIĘ BIORĄ DZIECI – BEZ OWIJANIA W… KAPUSTĘ #3”

“SKANDYNAWSKIE WYCHOWANIE DZIECI – SYTUACJE KRYZYSOWE I STAWIANIE DZIECIOM WYMAGAŃ #4”

SKANDYNAWSKIE WYCHOWANIE DZIECI – NORWESKIE PRZEDSZKOLE W PRAKTYCE #5

_________________________________________________________________________________________

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

W Polsce pracowała jako nauczycielka języka niemieckiego w szkole podstawowej. Wyjechała wraz z mężem do Norwegii kilka lat temu. Pracowała tam jako asystentka nauczycieli przedszkolnych w różnych przedszkolach i zobaczyła inny, niż w Polsce model wychowywania dzieci. Jest mamą bliźniaczek, zakochana i w dziewczynkach i w Norwegii. Nowa rola i nowe otoczenie bardzo ją inspirują. Lubi pływać łodzią po morzu, uczyć się języków obcych i czytać fantastykę. Prowadzi bloga: www.skandynawianka.blogspot.com

Dyskusja2 komentarze

    • Bardzo się cieszymy, że dzięki naszej redaktorce Ani mamy tak wspaniałą okazję do przedstawienia naszym Czytelnikom “z pierwszej ręki” inną perspektywę na wychowanie dzieci 🙂
      Czasami warto się zainspirować 🙂

Skomentuj