Słoiczki po 4 miesiącu? Nie, dziękuję! – Rozszerzanie diety dziecka cz. 3

Są pewne schematy żywienia niemowląt opracowane przez specjalistów z instytucji zajmujących się tymże tematem. Sekcja Żywieniowa Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, Instytut Matki i Dziecka, Amerykańska Akademia Pediatryczna oraz Światowa Organizacja Zdrowia stanowią niezaprzeczalne źródło wiedzy w kwestii karmienia niemowląt.

Spójrzmy jednak prawdzie w oczy, która mama w natłoku codziennych obowiązków i wszechobecnych złotych rad jest w stanie świadomie wklikać w przeglądarkę któreś z powyższych? Niejednokrotnie spada na nas lawina informacji, nierzadko niezgodnych z aktualną wiedzą, co sprawia, że rodzą się w nas poważne wątpliwości odnośnie tego, kiedy zacząć rozszerzać dietę i jak.

Zacznijmy od pytania kiedy rozpocząć podawanie posiłków uzupełniających.

PTGHiŻD przedstawia swoje stanowisko, aby dążyć do karmienia dziecka piersią przez pierwszych sześć miesięcy życia, dając jednocześnie widełki, że należy rozpocząć podawanie posiłków uzupełniających nie wcześniej niż w 17 tygodniu oraz nie później niż w 26. Podobnie „uważa” Instytut Matki i Dziecka. WHO oraz AAP jednak utrzymują, że karmienie piersią lub mlekiem modyfikowanym należy kontynuować przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka. Zatem wzmianki o wcześniejszym rozszerzaniu diety brak.

„Od około szóstego miesiąca życia wyłączne karmienie naturalne lub mlekiem począ̨tkowym przestaje zapewniać właściwą̨ podaż̇ energii, białka, ż̇elaza, cynku i niektórych witamin, dlatego konieczne jest wprowadzanie produktów uzupełniają̨cych. Ż̇ywność uzupełniają̨ca to wszystkie pokarmy stałe lub płynne inne niż̇ pokarm naturalny czy produkty zastępujące pokarm matki. Rozszerzanie diety niemowlę̨cia należy rozpoczą̨ć po ukończeniu przez nie 17. tygodnia życia, ale nie później niż̇ w 26. tygodniu ż̇ycia”.

Stanowisko IMID jednoznacznie pokazuje, że 6 miesiąc jest kluczowy, ponieważ mleko przestaje być wystarczające jeśli chodzi o zawarte w nim składniki odżywcze. Podane widełki (17-26) są raczej dla tych, którzy mieliby zaszłość wprowadzania pokarmów jeszcze wcześniej, kiedy to układ pokarmowy jest bezwzględnie niegotowy. Stąd zatem słynne słoiczki po 4 miesiącu i nasza przedwczesna chęć podawania dziecku jedzenia, kiedy nie wszystkie warunki „gotowości” są spełnione. Ot co.

Następnie czytamy, że „w wieku sześciu miesię̨cy dziecko siedzi podtrzymywane, potrafi również̇ ustami zgarniać pokarm z łyż̇eczki”.

Słoiczki po 4 miesiącu, choć wiem, że są „przygotowane Z MYŚLĄ (naprawdę?!) o dzieciach, które ukończyły 4 miesiąc życia” musiałyby być dedykowane dzieciom, które w czasie posiłku uruchamiałyby swoje nadzwyczajne moce, natężały mięśnie i siadały jak kukły z rączkami na stole. Zdrowe dziecko tak nie potrafi. Posadzone na kolankach lub w foteliku samo prowadzi łyżeczkę do swojej buzi lub cokolwiek co znajduje się w jego rączce dopiero około 6 miesiąca życia. Słowo około ma tutaj niebagatelne znaczenie.

Moment rozszerzania diety jest równie ważny jak sama forma podawania posiłków.

Bez względu na to czy początkowo decydujemy się na papki lub ryzykujemy kawałkiem ważna jest różnorodność smaków i również faktur. Amerykańska Akademia Pediatryczna radzi, aby wspierać tzw. „self-feeding” zatem warto pozwolić dziecku machać łyżeczką, oblizywać upaprane w kaszce paluszki oraz podejmować pierwsze próby picia z kubeczka wraz z nadejściem 6 miesiąca życia.  AAP nakłania, by dziecko piło mleko (pierś lub mm) do ukończenia pierwszego roku życia, zatem rodzice powinni unikać wprowadzania soczków oraz słodkich napojów do diety malucha w tym okresie.

Polskie publikacje dotyczące żywienia niemowląt zawsze opierają się na standardach i dyrektywach europejskich lub światowych. Tak bardzo chcemy podążać za tym co zachodnie (podobno „west is best”), zatem dlaczego rady Cioci Kloci i mądrości ludowe nadal mają pierwszeństwo przed rzetelnymi źródłami naukowymi? Kogo winić za kebaba zamiast zdrowej sałatki? Nawyk dziecka, czy jednak zły nawyk rodzica?

Źródła:

https://www.aap.org/en-us/advocacy-and-policy/aap-health-initiatives/half-implementation-guide/age-specific-content/pages/infant-food-and-feeding.aspx

https://www.who.int/health-topics/breastfeeding#tab=tab_1

http://imid.med.pl/images/do-pobrania/Broszura.pdf

http://imid.med.pl/images/do-pobrania/Zywienie_niemowlat_www.pdf

Więcej artykułów na temat rozszerzania diety:

rozszerzanie diety dziecka

____________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Klaudia Natonek - nauczycielka języka angielskiego wykonująca swój zawód z wielkim zamiłowaniem. Z całego serca wierzy w dzisiejszą młodzież i każdego dnia za biurkiem stara się rozbudzać jej potencjał. Obecnie etatowa mama Jasia i Lilki, kierująca się filozofią rodzicielstwa bliskości, zafascynowana skandynawskim podejściem do wychowania, w którym to samodzielność dziecka stanowi fundamentalny element. Wśród znajomych - promotorka fotelików RWF tyłem do kierunku jazdy. Prywatnie odlicza dni (miesiące lub lata) do wymarzonej podróży z mężem na Zanzibar.

Dyskusja3 komentarze

  1. Nigdy nie miałam słoiczka nawet w ręku. Nie chodzi o to, że mam coś przeciwko, tylko dla malutkich dzieci proponują np. spaghetti w sosie bolognese, nie pamiętam od którego miesiąca życia. Pamiętam że ja wtedy robiłam moim marchewkę na wodzie i ziemniak i to był już szał. Spaghetti moje zaczęły jeść mając dwa lata i cztery miesiące. Po pierwszym roku życia dzieci mi się wypiely na papki i łyżeczkę. Dlatego nigdy nie było mi dane spróbować tego cudu.

    • My dużo podróżujemy, na długich trasach też i dla maluchów brałam na drogę słoiczki, bo bałam się, że przygotowane jedzenie może mi się w upale zepsuć. Ale poza podróżami nigdy nie podawałam słoiczków.

  2. Nie mam nic przeciwko słoiczkom, można naprawdę złapać dobre składy, ale moje doświadczenia są takie, że dzieci wolą jednak czuć coś w paluszkach i w buzi. Samej mi nie smakują, fe 🙂

Skomentuj