Sprawa polskiego konsula i odbierania rodzinom dzieci oczami Polki mieszkającej w Norwegii

Anna Ferensowicz – w Polsce pracowałam jako nauczycielka języka niemieckiego w szkole podstawowej. Wyjechałam wraz z mężem do Norwegii kilka lat temu. Pracowałam tu jako asystentka nauczycieli przedszkolnych w różnych przedszkolach. Tu zobaczyłam inny, niż w Polsce model wychowywania dzieci. Jestem mamą bliźniaczek, zakochana i w dziewczynkach i w Norwegii. Nowa rola i nowe otoczenie bardzo mnie inspirują. Lubię pływać łodzią po morzu, uczyć się języków obcych i czytać fantastykę. Prowadzę bloga:
www.skandynawianka.blogspot.com

Zapewne każdy z Was słyszał o pięknej i bogatej Norwegii oraz o tym jak wspaniale państwo to dba o rodziny i zapewnia godne warunki socjalne osobom, które potrzebują pomocy. Założę się też, że wielu z Was słyszało o pewnej instytucji, która zajmuje się ochroną praw dzieci (Barnevernet).

Instytucja ta ma dosyć szeroki zakres obowiązków, między innymi pomoc rodzinom dysfunkcyjnym, ale przez norweską polonię jest kojarzona z odbieraniem dzieci. To prawda, że czasem dzieci odbierane są rodzicom, takie rzeczy zdarzają się wszędzie, również tu, w Norwegii. Polscy rodzice, którym Barnevernet chce odebrać dziecko, zgłaszają się często o pomoc do polskiego konsula w Oslo, Sławomira Kowalskiego.

Zaangażowanie konsula w tej sprawie stało się zarzewiem konfliktu polsko-norweskiej dyplomacji.

16 stycznia br. Sławomir Kowalski został uznany za osobę niepożądaną w norweskiej dyplomacji. Norweskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych (UD) uznało, że jego zachowanie i podejmowane przez niego działania nie przystoją mu, jako konsulowi. Chodzi tu o jego osobiste zaangażowanie w konflikty polskich rodzin z Barnevernet.

Norweskie media podkreślają, że konsul utrudniał pracę urzędnikom tej instytucji, tzn. czynnie przeszkadzał urzędnikom w wykonywaniu ich obowiązków, że zachowywał się agresywnie i było to wielokrotnie zgłaszane na policję. UD twierdzi, że do incydentów dochodziło wielokrotnie.

W związku z powyższym, w ramach międzynarodowych postanowień, Norwegia ma prawo do zgłoszenia konsula jako osoby niemile widzianej w dyplomacji i dała mu trzy tygodnie na opuszczenie kraju. Strona norweska oczekiwała od strony polskiej, że ambasada wezwie konsula do Polski, albo że zawiesi go w wykonywaniu obowiązków. Ambasada norweska kontaktowała się ze stroną polską w tej sprawie.

Reakcja Polski była natychmiastowa, jednak nie taka, jakiej Norwegowie się spodziewali.

Ambasada polska napisała na Twitterze, że jest zadowolona z pracy Kowalskiego, a w szczególności z jego zaangażowania w ochronę polskich rodzin. W odpowiedzi na decyzję władz norweskich, norweski konsul w Polsce został także uznany za persona non grata, mimo że wcześniej nie było na niego żadnych skarg.

Norweskie Ministerstwo Spraw Zewnętrznych twierdzi, że to nierozważne posunięcie polskich władz i że bardzo chce nadal mieć dobre stosunki dyplomatyczne z Polską. Tak oto wytworzył się konflikt dyplomatyczny. Dziennik Aftenposten informuje, że norweska dyplomacja jest zaskoczona całą sytuacją i że sprawa komentowana jest w mediach na całym świecie.

Sławomir Kowalski, nominowany w 2016 roku przez Polaków na „konsula roku”, pozostanie na swoim stanowisku do końca swojej kadencji, czyli do końca czerwca.

W Norwegii uważa się za obywatelski obowiązek poinformować instytucję Barnevernet, jeśli znamy rodzinę, w której dziecko:

– jest narażone na widok przemocy w domu lub samo jest ofiarą przemocy,

– jest narażone na ryzyko wzięcia ślubu pod przymusem,

– jest narażone na ryzyko okaleczenia narządów płciowych,

– jest narażone na ryzyko przemocy seksualnej,

– dziecko nie chodzi do szkoły, nie ma zagwarantowanej opieki zdrowotnej,

– jeśli informator uważa, że rodzice z powodu uzależnień lub chorób psychicznych nie są w stanie się zająć dziećmi.

Instytucja następnie sprawdza, czy zgłoszenie jest uzasadnione i zaczyna pracę z rodziną oraz ośrodkiem zdrowia, przedszkolem czy szkołą do której uczęszcza dziecko. Niestety, według gazety Aftenposten, na światło dzienne wychodzą nie te dobre, a raczej złe przykłady pracy instytucji ds. ochrony praw dziecka.

Gazeta podaje jako powód niewystarczającą współpracę Barnevernet z rodzicami i dziećmi i powołuje się na raport Helsetilsynet (Urząd ds. Zdrowia Publicznego, który nadzoruje również instytucje takie jak Urząd Pracy). Wczytałam się w ten raport i wynika  z niego, że w latach 2016 i 2017 w niektórych przypadkach nie przeprowadzono wystarczająco wyczerpujących rozmów, które pomogłyby dopasować lepiej rodzaj pomocy rodzinom. Nie zanotowano na przykład, czy i gdzie pracują rodzice oraz jakie mają przychody. Ogólnie raport stwierdza, że za wszelkimi nieprawidłowościami stoją brak kompetencji oraz zbyt pobieżna ocena sytuacji rodzinnej.

Nigdzie nie stwierdzono, żeby pochodzenie rodziców miało znaczenie podczas rozpatrywania spraw przez Barnevernet.

W raporcie stwierdzono też, że obcokrajowcy mieszkający w Norwegii boją się Barnevernet i uważają ją za nieprzewidywalną instytucję. Jednak ci sami obcokrajowcy boją się również spytać o radę nauczycieli, czy pracowników ośrodka zdrowia, w obawie, że ci pracownicy zgłoszą ich do Barnevernet jako nieudolnych wychowawczo.

I tu koło się zamyka. Instytucja chce pomagać ale spotyka się z brakiem zaufania. Urzędnicy są też świadomi ogromnej krytyki zagranicznych mediów. W 2018 roku zasady funkcjonowania instytucji zostały zaostrzone. Pracownicy mają odtąd obowiązek wnikliwie badać sprawy i pomagać rodzinom dopóty, dopóki da się to zrobić.

W Norwegii mieszka około 1,1 miliona dzieci poniżej 18 roku życia. W 2017 roku toczyło się 921 spraw o odebranie dzieci rodzicom, co przekłada się na mniej niż jeden promil dzieci. Raport nie zawiera informacji ile dzieci faktycznie zostało odebrane rodzicom.

Osobiście nie znam żadnej polskiej rodziny, którą choćby zainteresowało się Barnevernet. Niestety spotkałam się z taką sytuacją, że żona kolegi z pracy ze strachu przed Barnevernet zabrała dzieci z Norwegii i wróciła do Polski. Jej mąż pracuje i mieszka sam w Norwegii i widzi dzieci tylko kiedy przyjeżdża do kraju.

Czy heroiczna walka polskiego konsula o polskie dzieci jest ważniejsza niż dyplomacja i stosunki międzynarodowe? Czy uważacie, że wolno dzieci odbierać  rodzicom, którzy według urzędu zostają sklasyfikowani jako nieudolni wychowawczo? Co sądzicie o całej sprawie?

 Źródła:

Oficjalna strona internetowa telewizji państwowej nrk:
https://www.nrk.no/urix/norsk-konsul-uonsket-i-polen-1.14426699

Oficjalna strona internetowa programu telewizyjnego tv2 :
https://www.tv2.no/a/10407005/

Dziennik Aftenposten: 

https://www.aftenposten.no/norge/i/8w48wA/Polen-svarer-Norge-med-a-utvise-diplomat-Na-vekker-striden-internasjonal-oppsikt
https://www.aftenposten.no/meninger/kronikk/i/ngEnwm/Hva-er-sannheten-om-det-norske-barnevernet–Geir-Kjell-Andersland

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 

 

Podziel się:

Kiedyś miłośniczka podróży i przygód podwyższających adrenalinę. Obecnie uskutecznia głównie podróże pojazdem trójkołowym do klubu malucha i z powrotem, a adrenalinę ma wiecznie podwyższoną poczynaniami wszędobylskich, bliźniaczych potomków. Kocha swoją rodzinę, przyjaciół, dobry film i jeszcze lepszą książkę, fotografię, Kraków, kawę z pianką, jazdę na motorze i bycie mamą.

Dyskusja2 komentarze

  1. Ten krotki – ale bardzo szokujacy – film pokazuje przyklad wyjatkowo brutalnej interwencji norweskiej administracji w zycie rodzinne :
    https://youtu.be/j_FPiKtHL oU
    Jest bardziej przekonywujacy niz setki slow…
    POMOZMY NOWEGOM ZMIENIC ICH OKRUTNE I BARBARZYNSKIE PRAWO ORAZ ICH KAMIENNE SERCA !
    Prosze poprzec dzielnego polskiego konsula S.Kowalskiego ktory pomogl ponad 150 polskim rodzinom przesladowanym przez norweska administracje do spraw dzieci (BARNEVERNET) i ktory za swa aktywnosc zostal wyrzucony z tego kraju i podpisac nastepujaca petycje :

    https://www.maszwplyw.pl/s upport-the-polish-consul-,88,k.html

    A tutaj mozna zobaczyc jak norweska policja utrudnia zagranicznym dyplomatom opieke nad ich rodakami:

    https://youtu.be/0VpXZJmQo iw

  2. Anna Ferensowicz

    Niestety linki do filmów się nie otwierają, przynajmniej tu u mnie, w Norwegii. Link do petycji zawiera informację, że strona nie działa.
    Na szczęście media światowe zainteresowały się sprawą i Barnevernet jest pod presją zagranicznych mediów. Z tego co słyszałam mają powytaczane sprawy sądowe przez wiele krajów Unii.
    Wydaje mi się, że chcą uczyć się na błędach i o tym jest też ten artykuł, urzędnicy będą badać wszystkie sprawy bardzo wnikliwie. Napisałam też, że Norwegowie uważają zachowanie polskiego konsula za przemoc i agresję, a tutaj ludzie są bardzo wyczuleni na takie rzeczy. Celowo nie pisałam o tym, co sądzą Polacy, żeby każdy sam ocenił, porównał wersje.
    A sprawa jest skomplikowana. Bo ambasada polska też odwołała norweskiego konsula. Jeszcze wiele w tej sprawie może się wydarzyć.
    Pozdrawiam serdecznie, autorka tekstu

Skomentuj