Odpieluchowanie, czyli niekończąca się opowieść

Kto mnie zna, kto mnie czyta, ten wie – nie chwalę swoich dzieci tam, gdzie nie zasługują na pochwałę i nie mówię o osiągnięciach, których nie ma. Prawda, sama prawda, nawet ta wstydliwa i spędzająca sen z powiek.

Odpieluchowanie. Znienawidzone słowo. Z czym mi się kojarzy? Z sikaniem. Z sikaniem wszędzie. Na dywan, na podłogę, pod prysznicem, na stołek do karmienia, na narożnik i na poduszkę, na której zwykłam kłaść głowę do mego, przerywanego wołaniem o picie snu.

Odpieluchowanie rozpoczęliśmy, gdy dziewczynki miały dwa lata. Dlaczego tak późno? Wasze już dawno sikały na nocnik? Ba, znam i takie, które jeszcze dobrze nie siedziały, ale na nocniku już potrafiły oddać mocz.

A zatem: skończone dwa lata, idzie maj – zaczynamy akcję stop pieluchom.

Idzie nam fatalnie. Nocnik: znienawidzony towarzysz zabawy. Stoi niczym strażnik Teksasu w kącie i bezczelnie spogląda na oddające się uciechom dziewczynki. Nie zamierzają nawet się do niego zbliżyć.

Czerwiec, lipiec, sierpień.

Matka w domu – przypilnuje, zachęci, posadzi. Taaa… jasne… yhmm… Najpierw ktoś musi chcieć usiąść na nocnik. Dziewczyny sikają więc na trawkę, czasem pod siebie, chodzą z gołym tyłkiem, gdy temperatura na to pozwala.

Irytuję się. Frustracja narasta. Stosy posikanych rzeczy, plamy, w które wchodzę suchą stopą. Zero wołania.

Koniec sierpnia: przełom.

Wołają. Mama: siku, Mama: kupa. Właściwie woła 50% potomstwa. Druga połowa namiętnie oddaje mocz prosto w gacie lub na łono natury.

Ostatecznie robi się zimniej, zakładamy getry i zataczamy błędne koło.

Już nikt nie woła, już nikt nie siada na nocnik.

Ręce opadają.

Połowa września.

Dziewczynki chodzą do żłobka. Wychodzą z domu bez pieluchy od jakichś dwóch tygodni. Przychodzą w suchych majtkach i tych samych getrach, które założyłam rano. Pełen sukces pani ze żłobka.

W domu?

Wołania wciąż za mało. Ale 50% mojego potomstwa ściąga getry, majtki i siada na nocnik.

Druga połowa woła w jakichś ¾ przypadków, ¼ to fekalia walające się po podłodze.

Jestem już prawie dumna Widzimy metę. Jeszcze mocno oddaloną, ale widoczna budzi nadzieję i dodaje otuchy.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam pieluchy. Naprawdę! Jeszcze kawał roboty przed nami. Jeszcze przemoczone materace, ceratki, sikanie nocne. Jednak jakaś mała iskierka się tli. Iskierka nadziei na to, że moje dzieci nie będą jedynymi sikającymi w majtki nastolatkami w Polsce.

Złote rady? Cenne uwagi? Słowa pocieszenia?

Kto walczy z nami – ręka w górę!


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja3 komentarze

  1. U nas na szczęście poszło szybko i bez problemu, córka sama ściągała pieluchę, chyba jej zwyczajnie przeszkadzała. Na początku zdarzało Jej się zapominać, było więc mokro na podłodze, fotelu czy łóżku. Teraz już sama siada na nocnik i sama się ubiera. Muszę przyznać, że u nas dużą zasługę w odpieluchowaniu ma moja mama
    Może spróbuj nakładek na muszle, mojej Milce na początku bardzo się podobało, że korzysta z toalety tak jak mama ale tak naprawdę to każde dziecko jest inne i wszystko w swoim czasie, cierpliwości

    • Madziula slyszalam, slyszalam o Waszych sukcesach.
      Nakładkę mamy i setkę innych pomysłów za sobą.
      Jak powiadasz- każde dziecko inne, ale na każdego przychodzi pora i do pewnych spraw dojrzewa. Na szczęście.

Skomentuj

Ładowanie